Przekonania utrudniające życie – część 1

| |

Dziś chcę opowiedzieć o kilku dość powszechnych przekonaniach, jakie utrudniają nam życie i cieszenie się nim.

Zgadnij czego potrzebuję

Dość często w rozmowach okazuje się, że mamy założenie, iż bliska osoba powinna zgadnąć na czym nam zależy czy czego potrzebujemy. Jesteśmy zaskoczeni, gdy po okresie zakochania i zauroczenia nagle okazuje się, że już nie jesteśmy „jednością”. A coraz częściej możemy się w swoich potrzebach i oczekiwaniach nie zgrywać ”bez słów”.

Są to fantazje z czasów bycia w brzuchu mamy i niedługo potem, kiedy wszystkie nasze potrzeby były zaspokajane automatycznie przez procesy biologiczne (w czasie prenatalnym), albo rodzice zgadywali nas trafnie, gdy byliśmy noworodkami. Moment narodzin powoduje, że stajemy się oddzielnymi bytami bardziej niż wcześniej. Od tego momentu następuje proces dorastania, a więc coraz większej naszej samodzielności nie tylko fizycznej, ale także emocjonalnej i poznawczej.

Niesie to radość z nowych możliwości, ale i trudność związaną z tym, że ważne dla nas osoby są oddzielne i trochę różne od nas. W związku z tym musimy znaleźć sposób współpracy by zaspokoić nasze potrzeby. Jedną z podstawowych spraw jest odkrywanie się z własnymi emocjami i potrzebami. Jeśli nie damy znać co dla nas jest ważne, czego potrzebujemy co nam nie pasuje, druga osoba może nie zgadnąć. „Nie siedzi w naszej głowie”. Ma swoje życie wewnętrzne, którym czasem jest zajęta, a czasem mamy potrzeby, których na pierwszy rzut oka nie widać, bo skutecznie przybieramy jakąś maskę. Najtrudniej jest, kiedy na zewnątrz pokazujemy coś przeciwnego niż potrzebujemy np. potrzebuję przytulenia, a krzyczę na kogoś. Wtedy szanse na dostrojenie się do drugiej osoby gwałtownie spadają. Zazwyczaj jest tak, że sami trochę nie akceptujemy tej część siebie, która potrzebuje.

Niektórzy też mówią, że jak poproszą to jest to nieważne lub wymuszone na drugiej osobie. Obniżają wartość daru i trudno też im dostrzec, że nie są panami innych. Że druga osoba ma wolną wolę, może nam coś dać, negocjować lub odmówić. Za taką postawą czasem kryje się także lęk przed odsłonięciem się i odmową. Być może mierzymy swoją wartość odmowami.

Tak czy inaczej każdy z nas się zmienia w trakcie życia. Mogą się zmieniać też nasze potrzeby, stosunek do ważnych osób, sytuacji lub działań. Gdy nie rozmawiamy i nie pokazujemy siebie, druga osoba może nie zdawać sobie z tego sprawy.

Zrozumienie ”bez słów” jest możliwe tylko wtedy, gdy pokazujemy siebie bliskim, reagujemy, mówimy, odsłaniamy się. Jednak jest to praca, której nie da się wykonać raz i na zawsze. Jest to proces, w którym w zasadzie „rozumienie się bez słów” jest tylko efektem ubocznym – natomiast nie powinien być nigdy celem.

Zróbmy tak bym nie czuł/a przykrych uczuć

To oczywiste, że na terapię zgłaszają się osoby, które doświadczają cierpienia, a więc przykrych uczuć. Często rozwiązanie widzą w tym, że nauczą się jak ich nie czuć, nie doświadczać, jak się ich pozbyć. Ale nie do końca jest to możliwe.

Można powiedzieć, że są 2 poziomy  źródeł nieprzyjemnych uczuć:

Jeden związany po prostu z życiem, tym, że nie na wszystko mam wpływ i że mamy ograniczone możliwości chociażby możliwościami ciała (np. nie dźwigniemy samochodu, nie żyjemy wiecznie, potrzebujemy jeść i odpowiedniej temperatury oraz ludzi). W związku z tym różnych uczuć będziemy doświadczać, które mają pomóc nam przetrwać w świecie. O roli informacyjnej i motywującej nieprzyjemnych uczuć pisałam we wcześniejszych artykułach (tu możesz zrobić link do któregoś z artykułów o uczuciach). A więc na terapii możemy się uczyć i doświadczać jak przeżywać te uczucia i jak z nich czerpać wskazówki do życia.

Natomiast jest jeszcze jeden poziom, na którym pracujemy. Część uczuć nieprzyjemnych lub ich nadmierne natężenie niejako „budujemy sami” w związku ze schematami, przekonaniami jakie powstały w naszym doświadczeniu, a które mogą być nieadekwatne do obecnej sytuacji. Prawdopodobnie miały niegdyś nas chronić, ale w obecnej chwili mogą być niszczące. I rozpoznaniem ich, a także radzeniem sobie z nimi zajmuje się psychoterapia.

Przykłady tych przekonań znajdziesz w części drugiej tego artykułu.

_______

Katarzyna Stefaniak – psycholog i psychoterapeutka. Pracuje z osobami dorosłymi prowadząc konsultacje psychologiczne oraz terapię indywidualną. Uczestniczyła w wielu szkoleniach i warsztatach: z terapii ericksonowskiej, Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, oraz Ustawieniach Traumy prowadzonych przez prof. F.Rupperta. Uzyskała Certyfikat Psychoterapeuty Uzależnień nr 325 oraz Dyplom Psychoterapeuty Psychodynamicznego w Krakowskim Centrum Psychodynamicznym. Najbliższa jej jest jednak terapia psychodynamiczna, która jest jednocześnie formą leczenia i terapią rozwojową. Swoją pracę regularnie superwizuje. Więcej informacji o autorce artykułu znajdziecie klikając TU.

Poprzednie

Szczęśliwa w życiu i w biznesie

Czy kurierzy pracują w soboty?

Dalej

Dodaj komentarz