Artykuł – Praca jest srebrem, odpoczynek złotem – Anna Kossak

| |

Witajcie Drogie Kobiety!

Week end tuż tuż, czy on tak cieszy w wakacje? Mam wrażenie, że jest ciągły week end:) Oczywiście żart. Przecież standardowo urlop to 2 tygodnie, tylko nieliczni mają go o wiele więcej!

Na piątkowy wieczór, ale też na wolne chwile weekendu bardzo tematyczny artykuł, bo o odpoczywaniu? Umiecie odpoczywać? Relaksować się?

AnnaKossak

Praca jest srebrem, odpoczynek złotem

Anna Kossak

Jeśli chodzi o poziom życia i do niego podejście, Polska jest 20 lat za Europą Zachodnią i USA. To, od czego się tam odchodzi, u nas kwitnie. Popatrzmy na stosunek do pracy i odpoczynku. Tam ceni się pracowników, którzy dbają o swoje życie prywatne. U nas bez wstydu mówimy o tym, że padamy na twarz i że na nic nie mamy czasu. Więc nie widzimy uroków życia, wszystko nas denerwuje i mimo egzotycznych wczasów i świetnego wina popijanego wieczorem, rzadko co sprawia nam przyjemność. To jest przerażające, że współczesne Polki są przemęczone i sfrustrowane. W związku z tym ich otoczenie także.

Poczucie przymusu to wróg odpoczynku.

Jesteśmy automatycznie wtłaczane w pewne role i wiele z nas uważa, że „musi”, „tak trzeba”. Jest cała rzesza kobiet, którym odpowiada bycie strażniczkami domowego ogniska i nie ma w tym nic złego. Ale niejedna z nas wie, że aby wyzwolić się z krępujących więzów i rodzinnych oczekiwań, podjęła decyzję o ucieczce, czasem na inny kraniec świata. Są kobiety, które są tak wytresowane w byciu służącymi (męża, matki, dzieci), że jak wyzioną ducha z przemęczenia, rodzina będzie wściekła z powodu braku codziennego obiadu. Poświęcające się męczennice to trucizna dla męża i dzieci, swoją „dobrocią” niszczą rodzinę (przemocą i podstępem wymuszają uwagę i wdzięczność oraz bez wyrzutów sumienia wpędzają bliskich w poczucie winy). Cała masa zwykłych kobiet jest zmęczona nadmiarem obowiązków i nie umie odpoczywać. Nie robiąc „nic”, ma poczucie straty czasu i wyrzuty sumienia.

Nie pracując zawodowo, też można być zmęczonym.

Zmaganiami z prozą życia, kłopotami finansowymi lub zdrowotnymi, dojściem do ściany w życiu zawodowym lub osobistym. Co roku wychodzi z domu i znika kilkadziesiąt tysięcy ludzi – czyli całe miasteczko! Większość się znajduje. Znaczna część z nich to ludzie zmęczeni życiem. Nie mają odwagi popełnić samobójstwa, ale nie dają rady dłużej egzystować tak jak do tej pory. Często ma to związek ze zmęczeniem ciągłym brakiem pieniędzy i uciekaniem przed wierzycielami. W pętlę pożyczkową wpaść bardzo łatwo. Celebryci w reklamach kuszą tanimi kredytami. Tylko potem nie pomogą ich spłacać i nie podpowiedzą, jak to zrobić.

Chroniczne przemęczenie zawsze się źle kończy.

Wypaleniem, kłopotami rodzinnymi, szwankującym zdrowiem (z wylądowaniem w szpitalu psychiatrycznym włącznie), wpadnięciem w uzależnienia. Nie można i nie warto odkładać urlopów. Praca non stop jest możliwa przez jakiś czas (różny, to kwestia indywidualna), ale w końcu ciało i dusza upomną się o zwolnienie tempa, a nawet jego całkowite zatrzymanie. Niektórzy twierdzą, że kochają to, co robią i wcale się nie męczą. Niektórzy może tak. Ale dla przewietrzenia mentalności i emocji zmiana perspektywy na jakiś czas jest po prostu bezcenna.

Każdy ma inne dążenia.

Warto pracować, żeby żyć. Mam wrażenie, że rozbuchany konsumpcjonizm i gadżety na każdym rogu powodują pewnego rodzaju upośledzenie. Zamiast rozszerzać horyzonty, poznawać nowe, uczyć się, my wolimy kupić kolejne badziewie, którym chcemy zneutralizować swoje kompleksy, zaimponować innym lub spowodować, żeby dziecko się odczepiło i dało nam spokój.

Pracoholizm nie jest powodem do dumy.

Najczęściej wynika z braku pewnych kompetencji społecznych, takich jak brak umiejętności odnalezienia się w poza korporacyjnych relacjach. Albo z powodu ucieczki od prozy życia. On lub ona woli siedzieć w biurze po 16 godzin i „pracować”, niż zajmować się wywieszaniem prania, odrabianiem lekcji z nie zawsze zdyscyplinowanym dzieckiem czy rozmową z partnerem. Zwłaszcza kobiety mają problem z przyznaniem się przed sobą: nie chce mi się gotować, zabawa klockami mnie denerwuje, kąpiel dziecka mnie nie kręci, czytanie bajek nudzi…

Kobiety mają złudne poczucie niezastąpioności.

Najlepiej wiedzą, co dla ich dziecka dobre, jak ma wyglądać jego rysunek, jak należy dzierżyć mopa i zarządzać kurzem w podwórzu. Nie delegują zadań, bo nie chcą w oczach rodziny i znajomych uchodzić za niedobrą matkę. Biorą na siebie zbyt duży plecak, a kiedy nie mogą go udźwignąć, mają pretensje do świata, męża, matki – zamiast się sobie przyjrzeć i zrewidować organizację swojego (!) życia. Dzieci nie chcą mieć znerwicowanych, przepracowanych matek, mężowie wolą wypoczęte i uśmiechnięte kochanki. Uwierz, Twój mąż, nawet były, często wcale nie gorzej się zajmie Waszym dzieckiem. Jeśli ograniczasz mu kontakty ze względu na własną urażoną dumę, po pierwsze krzywdzisz dziecko, po drugie siebie. To się nie może dobrze skończyć.

Co jest dla Ciebie najważniejsze?

Odpowiedz sobie na to pytanie. Zdrowie? Rodzina? Tak nam każą mówić i myśleć konwenanse. A jak zapytam: ile czasu przeznaczasz na to, co najważniejsze? To zaczynają się schody i tłumaczenia: „Nie mam czasu dla córki, muszę pracować”, „Moją pasją jest teatr, ale teraz nie mam na niego czasu”, tere – fere… Czy nam się to podoba, czy nie, na to, co dla nas ważne, ZAWSZE znajdziemy czas, bo po prostu… jest to dla nas ważne. Tak więc jeśli nie masz czasu, żeby w jeden wieczór i noc w tygodniu rozpalić zmysły swoje i męża, widać nie jest to dla Ciebie ważne. Dla niego może też już nie.

Chcesz być szczęśliwa? Odpocznij.

Od dzieci, partnera, pracy. Naprawdę dom się bez Ciebie nie zawali. Pomyśl: jeśli się zajeździsz i zejdziesz na atak serca, będą musieli sobie poradzić. I z pewnością to zrobią. Więc dopuść do siebie tę myśl i od czasu do czasu daj im także odpocząć od siebie. Jeden wieczór w oderwaniu od codzienności podładuje Twoje akumulatory, jeśli nie jesteś chronicznie przemęczona. W przeciwnym razie zmęczy Cię jeszcze bardziej.
Nie bez powodu wymyślono i napisano w Kodeksie pracy, że pracownik ma 14 dni urlopu w roku wziąć ciągiem (są firmy, które bardzo tego przestrzegają. Na co pracownik urlop przeznacza, to już inna sprawa). Wyjazd na kilka dni nie pozwoli Ci wyjść z kieratu codzienności, a już znowu do niego wrócisz. Badania pokazują, że dopiero po 10 – 14 dniach mentalnie uwalniamy się od myślenia o pracy i dopiero wtedy zaczynamy odpoczywać. Czyli porządny, prawdziwy urlop powinien trwać przynajmniej 3 tygodnie. Wielu szefów się dziwi, że w czasie ich urlopu firma funkcjonowała nie gorzej, a bywa, że lepiej, niż jak jest na miejscu i ciągle chce wszystko kontrolować, wtykając nos gdzie popadnie.

O odpoczynek warto dbać na co dzień.

Zaległości trudno nadrobić. Niedospanie zwiększa ryzyko wystąpienia zawału, udaru i depresji. Dla każdego oczywiście odpoczynek może znaczyć co innego. Jedni leżą na plaży, inni wolą zwiedzać, jeszcze inni wyruszają na szlaki niedostępne dla zwykłych turystów. Aptekarze w czasie urlopu często idą pracować do innej apteki. Nic dziwnego, że jest to mocno sfrustrowana grupa zawodowa. Codzienne dbanie o odpoczynek to przede wszystkim dbanie o dobre zasypianie (zostawianie stresów za progiem sypialni i zasypianie w stanie relaksu – pisałam o tym) i nie zakłócanie snu włączonym telewizorem czy chrapaniem (męża lub swoim).

„Robienie nic” ma swoją wartość.

Leżąc na kanapie masz czas, żeby pomyśleć. Na przykład o sobie. Poczuć się. Podotykać, pogłaskać. Zwłaszcza jak nie masz przytulania na co dzień. W dbaniu o równowagę emocjonalną i zadowolenie z życia, dotyk jest najważniejszym zmysłem. Zarówno u dorosłego, jak i dziecka. „Robiąc nic” możesz poczuć smak jedzonego owocu i na nim się skupić. Możesz trenować swoją uważność: co widzisz, co słyszysz, co w związku z tym czujesz… Deszcz bębniący o parapet może wywołać uczucie bezmiernego zachwytu. Świadome przeżywanie i doświadczanie emocji to dość obszerny temat. A prawdziwie i w pełni przeżywany zachwyt, uniesienie, uczucie miłości – są najlepszymi antydepresantami. Odprężają, co jest niezbędnym elementem odpoczynku.

Nie umiesz odpoczywać? To się naucz.

Ta sfera jest wdzięcznym tematem do pracy coachingowej. Może nie być łatwo. Kierat, w który się wpędzamy, jest znany i daje nam złudne poczucie psychicznego bezpieczeństwa: wiem, co mnie czeka, znam to. Ale jeśli zaczyna Cię uwierać i chcesz to zmienić, warto włożyć wysiłek w to, by się przestać przepracowywać i zacząć regularnie odpoczywać. Być może do zmiany trybu życia będzie potrzebne przyjrzenie się Twoim wartościom, nawykom, ograniczającym przekonaniom. Bo praca jest srebrem, ale odpoczynek złotem. Wypoczęty człowiek ma siłę żyć. Warto to dostrzec, bo tego życia szkoda.

 

Poprzednie

Rozmowa o… aktorstwie z Karoliną Nowakowską

IV Konferencja Babskiego Lata – 4 lipca

Dalej

1 komentarz do wpisu “Artykuł – Praca jest srebrem, odpoczynek złotem – Anna Kossak”

  1. Ja się nauczyłam odpoczywać, nauczyłam się szanować swój czas i prawidłowo go wykorzystywać. Pracuję, ale też i odpoczywam. Znalazłam pracę idealną dla siebie dzięki MG solutions czyli w takim czasie i taką, która odpowiada moim zainteresowaniom i wymaganiom. Nie powiem, że nie planuję, wszystko mam zaplanowane, dzięki temu też znacznie lepiej wypoczywam, bo mam mniej na głowie. Jednak w pewnym momencie swojego życia stwierdziłam,że nie mogę się oddawać jedynie pracy muszę myśleć o zdrowiu jak i o przyszłości swojej i swoich bliskich.

Możliwość komentowania jest wyłączona.