Rozmowa z ekspertem – Wystąpienia publiczne – Jerzy Zientkowski

1

Jerzego Zientkowskiego poznałam na jednej z konferencji Twoja Pasja Twoja Firma. Usiadł obok mnie nieznany facet, zagadał do mnie, w końcu tak jakoś wyszło, że zostałam na krześle z telefonem i wspólnym selfie 🙂 Tym bardziej się zdziwiłam, kiedy wyszedł na scenę i zaczął wystąpienie. Od tego czasu miałam okazję spotkać go na wielu konferencjach jako prelegenta, ale i prowadzącego. Ostatnio widziałam jego bardzo dobre wystąpienie na Festiwalu Inspiracji. Jest to tym bardziej godne podziwu, że Jerzy był informatykiem… Wszyscy uczestnicy Personal Branding Academy będą brali udział w warsztatach Jerzego. Zachęcam, warszawska edycja zaczyna się w przyszłym tygodniu!

Beata:  Pamiętam, jak cię pierwszy raz zobaczyłam na scenie i pamiętam moje zaskoczenie, kiedy powiedziałeś, że jesteś informatykiem. Jak to się stało, że zapragnąłeś zostać mówcą? I czy to było de facto pragnienie?

Jerzy: Nie pragnąłem zostać mówcą. W 2008 roku po raz pierwszy wyszedłem na scenę, wypchnięty niejako przez korporację. Miałem opowiadać o systemie skanowania dokumentów papierowych na Międzynarodowych Targach Poznańskich i nagle okazało się, że nie potrafię przemawiać. Potrafiłem wystąpić i przekazać wiedzę, natomiast nie było to skuteczne, bo nie potrafiłem wówczas robić dobrych prezentacji i moja widownia niekoniecznie była zadowolona z tego, co ode mnie dostawała. I to w tamtym momencie obudziło się we mnie przeczucie, że będę musiał kiedyś jeszcze raz wystąpić na scenie i wtedy lepiej, żebym był lepiej przygotowany. I stąd cała moja podróż.

Beata: Czy pamiętasz swoje pierwsze profesjonalne wystąpienie na scenie? Co mu towarzyszyło: stres, ciekawość?

Jerzy: Pierwsze profesjonalne wystąpienie miało miejsce na spotkaniu Toastmasters w 2010 roku. Byłem wtedy już bardziej świadomy, no i pojawiło się  stres i nerwowość „po raz pierwszy świadomie wychodzę na scenę przed ludźmi, którzy tym razem będą mnie oceniali za to, jak mówię a nie tylko co mówię”. Do dzisiaj mam nagranie tego wystąpienia, bo większość moich mów nagrywam na wideo. Do dzisiaj też pamiętam, że wtedy wydawało mi się: „jakie fajne, jak wow”. Jednak z perspektywy czasu to przemówienie nie broni się. Wówczas wydawało mi się dobre, teraz już wiem, że powinienem był je zrobić zupełnie inaczej, no ale tak to wygląda z perspektywy czasu.

Beata: U kogo uczyłeś się tej sztuki?

Jerzy: Od 2008 szkoliłem się na różnych kursach, szkoleniach, mentoringach u wielu różnych ludzi w Polsce. W 2010 dołączyłem do Klubu Toastmasters – organizacji, którą bardzo polecam. Tam testowałem swoje prezentacje i dzięki Toastmasters poznałem niesamowitych ludzi, włącznie z mistrzami  Europy i świata w przemawianiu, którzy popchnęli mnie jeszcze dalej.  Czy nadal doskonalę swoje umiejętności? Tak, nadal utrzymuję kontakt zarówno z mistrzami świata w przemawianiu, jak i z ludźmi z Toastmasters czy ze znajomymi trenerami. Pracujemy razem nad nowym materiałem i nad udoskonalaniem tego, co robimy.

Beata: Czy są jakieś szablony wystąpień publicznych, które pomagają przygotować się do wystąpień?

Jerzy: I tak, i nie. Oczywiście nie należy zapożyczać czyichś słów czy wystąpień żeby wychodzić z nimi na scenę. Natomiast oczywiście przemawianie bazuje na pewnych strukturach w prezentacji, na narzędziach, na gramatyce, na retoryce, nawet czasami na erystyce. Wystąpienia publiczne bazują na zestawach pewnych reguł, które pomagają albo przeszkadzają w byciu zrozumianym. I w tym sensie tak, ucząc ludzi przemawiania dajemy im do ręki pewne szablony, struktury, sposoby porządkowania materiału, tego, co chcą zawrzeć w swoim wystąpieniu, tak żeby było to jasne i ciekawe dla słuchaczy.

Beata: Jak długo trzeba uczyć się wystąpień publicznych, żeby dobrze i swobodnie czuć się przed publicznością?

Jerzy: Nie mam pojęcia. Dla mnie ten moment jeszcze nie nadszedł. Mimo, iż czuję się dość swobodnie przed publicznością to nerwowość pozostała. Jest też stres, trema. Widzę, bo mój luz i swoboda pozwalają mi na scenie obserwować nie tylko widownię, ale również siebie. Widzę jak wiele jeszcze jest do poprawy i to wcale nie sprawia, że czuję się komfortowo. Ale nie o to chodzi, żeby mówca czuł się dobrze i swobodnie przed publicznością, tylko o to żeby publiczność czuła się dobrze i swobodnie z danym mówcą.

Beata:  No dobrze, czy istnieje sposób na pozbycie się stresu i tremy?

Jerzy: Jest wiele sposobów na pozbycie się stresu i tremy, od tych fizycznych przez przygotowanie, przez pracę. Wszystko zależy od tego, czego potrzebuje każdy mówca. Dla każdego działa coś innego i każdy musi znaleźć swój sposób na stres. Dla mnie najskuteczniejszym sposobem jest po prostu bardzo dobre przygotowanie się do wystąpienia, żeby nie trzeba się było bać, że coś nie wyjdzie. Jak się dobrze przygotujemy to wiemy, że będzie dobrze.

Beata: Czy lepiej uczyć się jeden na jeden czy też w grupie? Czego może spodziewać się twój uczeń?

Jerzy: To zależy, co chcemy uzyskać. Jeżeli oczekujemy przygotowania prezentacji, to pracujemy jeden na jeden. Jeżeli chcemy zdobyć wiedzę, to nie ma znaczenia, czy jeden na jeden czy w grupie. Jeżeli mamy zamiar przećwiczyć gotową prezentację, to wtedy oczywiście w grupie, bo dzięki niej otrzymamy w miarę szeroki, konkretny feedback, czyli informację zwrotną.

Beata: Czy masz przygotowane przerywniki, historyjki na wypadek nieprzewidzianego, czy po prostu na żywo reagujesz na sytuacje, które wydarzają się na sali?

Jerzy: Tak (śmiech) mam przygotowane historyjki, przerywniki, odpowiedzi, jestem przygotowany na rzeczy, które wydarzają się na sali. Im bardziej jesteśmy przygotowani, tym mniej rzeczy nas zaskakuje. Zaś reagowanie na żywo powoduje, że reagujemy najlepiej jak tylko potrafimy w danym momencie co nie znaczy, że dobrze. Dlatego lepiej przećwiczyć, przemyśleć, sprawdzić co działa, co nie działa, przygotować sobie takie fragmenty – my to nazywamy bity, czyli elementy, zdania, które są wyćwiczone w całości, po prostu rzuca się w publiczność w momencie, kiedy coś się dzieje.

Beata: Jakie elementy powinno zawierać dobre wystąpienie?

Jerzy: Cztery, zasadniczo cztery wystarczą. Powinno zmieścić się w czasie, bo czas jest też obietnicą. Powinno być dla widowni. Mówca nie może wyalienować się, bo wtedy nie ma kontaktu, nie ma konwersacji, nie ma interakcji. Powinno być ustrukturyzowane, bo chaos zawsze przeszkadza. No i przede wszystkim nie powinno być nudne. Te cztery elementy wystarczą.

Beata: Na jakich mówcach Ty się wzorujesz? Podaj kilka przykładów.

Jerzy: O, na jakich mówcach ja się wzoruję? To nigdy nie jest tak, że ja się wzoruję na mówcy, tak samo, jak nigdy nie jest tak, że widownia ocenia mówcę. Widownia ocenia performance, wystąpienie i ja też wzoruję się na mowach i elementach tych mów raczej, niż na ludziach. Gdybym miał podać nazwiska, to mówiłbym o Craigu Valentine i Darrenie LaCroix, dwaj mistrzowie świata w przemawianiu publicznym ze Stanów Zjednoczonych. Jeden bardziej biznesowy, drugi bardziej z humorem. Obydwaj rewelacyjni w tym, co robią i u obydwu wiele rzeczy udało mi się podpatrzeć.

Beata: Właśnie o to mi chodziło, o to podpatrywanie:) A jak sądzisz, dlaczego wystąpienia publiczne wzbudzają tak wielki stres w ludziach? Dlaczego tak się ich boimy?

Jerzy: Strach przed wystąpieniami to pewnego rodzaju atawizm, pozostałość z czasów, kiedy mówienie do ludzi obarczone było ryzykiem zostania zabitym. Jeszcze sto kilkadziesiąt lat temu facet w zbroi potrafił wyjąć miecz i ściąć głowę naszemu przodkowi tylko dlatego, że ten powiedział coś, co się nie spodobało. A jeszcze wcześniej, jeżeli powiedzieliśmy coś facetowi z maczugą i to coś mu się nie spodobało, to dostawaliśmy maczugą w łeb, bez konsekwencji dla faceta z maczugą. A nasz mózg wyewoluował i mówi nam: „Hej, mówienie obarczone jest ryzykiem śmierci”. To atawizm.

Beata: Co byś poradził osobom, które chciałyby się zmierzyć ze sceną, od czego zacząć? Podaj jakieś sposoby na zburzenie pierwszych barier.

Jerzy: Toastmasters, Toastmasters, Toastmasters – ni mniej ni więcej. Oczywiście, zapraszam na moje szkolenia (ha ha ha, hi hi hi). Natomiast nie da się ukryć, że kluby Toastmasters, to świetne miejsca, żeby zrobić pierwszy krok. Dodatkowo poza klubami  można uczyć się profesjonalnej praktyki, a w klubach trenować, trenować i trenować.

Beata: I na koniec zapytam: czy z każdego można zrobić mówcę, dobrego mówcę?

Jerzy: Odpowiedź brzmi: tak, przy założeniu, że ten ktoś chce zostać mówcą. To troszeczkę tak, jakbyś pytała czy każdego można nauczyć tańczyć. Wbrew pozorom taniec i przemawianie mają ze sobą dużo wspólnego. I tu, i tu odpowiednie sekwencje ruchów, gestów, dźwięków wywołują określone reakcje w widowni. Jako ludzie jesteśmy podatni na słowa. Nie da się prościej niż słowami przekazać poleceń, idei, uczuć, emocji. Te ostatnie można wzbudzić tańcem, ale nie da się tańcem pokazać, że trzeba przestawić krzesło z jednego pokoju do drugiego. Natomiast każdego można nauczyć tańczyć zgodnie z predyspozycjami i możliwościami fizycznymi. Tak samo każdego można nauczyć przemawiać zgodnie z predyspozycjami fizycznymi i chęciami:) .

Beata: Dziękuję za rozmowę 🙂

Jerzy: Cała przyjemność, Beato, po mojej stronie.


Jerzy Zientkowski – jest członkiem Stowarzyszenia Profesjonalnych Mówców w Polsce od 2011, wiceprezesem, organizatorem i mówcą podczas Festiwalu Inspiracji i Spectacular Speaking. Występował na scenie obok Roberta Cialdini, Jacka Walkiewicza, Marka Skały i Roberta Kroola. Finalista Mistrzostw Europy w przemówieniach humorystycznych. Twórca marki szkoleniowej Fabryka Mów.

Spędza na scenie kilkadziesiąt dni rocznie, nastawiony na skuteczność, jasność i unikalność przekazu dążę do kontaktu z widownią, jako jednego z najważniejszych narzędzi mówcy publicznego. Prowadzi kilkadziesiąt szkoleń, wykładów i prezentacji rocznie, wdrażając rentowne działania i poszerzając świadomość klientów. Mentoruje wybranych managerów wyższego szczebla zarządzania i właścicieli firm, pomagając w przygotowaniu prezentacji w sytuacjach podbramkowych i komfortowych.

Z doświadczeniem w IT, na styku biznesu, sprzedaży i obsługi klienta wypracował unikatowy zestaw narzędzi komunikacyjnych, pozwalający na współpracę z różnymi branżami, różnymi potrzebami klientów, w wielonarodowych środowiskach.

Zapraszam do moich projektów www.fabrykamow.pl oraz  www.speakerslair.pl/

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

1 komentarz

  1. Naturalność i bycie sobą, to chyba klucz do scenicznego sukcesu. I odpowiednie zaplecze merytoryczne. Bo trzeba wiedzieć o czym się mówi 😉