Perfekcjonizm – Jadwiga Korzeniewska

1

Jak wiecie, nadal nie ma mnie w Warszawie. Moje wakacje w sanatorium są cudowne. To jest czas jakiego dawno nie miałam, cenię go sobie i odpoczywam ile się da. Ale mam dla Was artykuł o perfekcjoniźmie autorstwa Jadwigi Korzeniewskiej, która po raz pierwszy gości na moim blogu, mam nadzieję, że nie ostatni! 

Naczelny Zmieniacz (1)

PERFEKCJONIZM

JADWIGA KORZENIEWSKA

Z pewnej reklamy możemy się dowiedzieć, że idealna matka nie bierze wolnego – nie wolno jej się rozchorować, mieć słabszego momentu, powinna zawsze być na wysokich obrotach. Z innej, że prawdziwy mężczyzna „zawsze może”, a jeśli nie może – niech łyka tabletki. Z okładek kolorowych magazynów uśmiechają się do nas piękne kobiety i przystojni mężczyźni, których twarze są absolutnie gładkie, a oni sami są zaś zawsze szczęśliwi. Czy w świecie tak mocno napompowanym perfekcyjnym przekazem medialnym w ogóle przystoi być nieperfekcyjnym?

Geneza perfekcjonizmu

Współcześnie dostępne wyniki badań unaoczniają, że u podłoża perfekcjonizmu leży zarówno temperament, geny, jak i socjalizacja. I to ona jest głównym sprawcą całego ambarasu związanego z perfekcjonizmem. Socjalizacja to proces, w którym jako małe istoty jesteśmy uczeni funkcjonowania w rodzinie, grupie, społeczności i społeczeństwie. Niejako „wchłaniamy” zasady, normy i reguły, które obserwujemy, jakich jesteśmy uczeni (np. poprzez system nagród i kar) i których doświadczamy na własnej skórze. Jako dzieci traktujemy ten kanon postępowania i myślenia jako „oczywistą oczywistość” i uwewnętrzniamy, czyli niesiemy w dorosłe życie, wierząc że sami te zasady stworzyliśmy. Jak mawia klasyk: „Nic bardziej mylnego”. Jednakże informacja o tym, że perfekcjonizm zawdzięczamy głównie socjalizacji, to dobra wiadomość dla nas. Oznacza bowiem, że mamy szansę na zmianę nieadekwatnych zachowań. Nie byłoby to możliwe, gdyby perfekcjonizm był uzależniony w 100% od naszego temperamentu lub genów.

Dobry i zły bliźniak

Warto wspomnieć, że perfekcjonizm niekoniecznie musi być złem wcielonym. Alfred Adler, austriacki psycholog i psychiatra, zaproponował rozgraniczenie perfekcjonizmu na zdrowy i niezdrowy. Perfekcjonista zdrowy jest osobą ambitną, która cele stawia w ramach swoich możliwości. Cieszy go droga do celu, a nie sam efekt końcowy. Akceptuje fakt, że realny efekt jego działań może odbiegać od tego, jak go sobie wyobrażał. Ma wysoką samoocenę i jest wewnątrzsterowalny, a zatem uznanie i aprobata innych nie są u niego warunkami niezbędnymi dla zbudowania autentycznej pewności siebie. Porażki traktuje jako naturalny element nowych działań i nie bierze ich do siebie. Perfekcjonista niezdrowy to totalne zaprzeczenie perfekcjonisty zdrowego – można wręcz rzec, że to jego zły brat bliźniak. Niezdrowy perfekcjonizm wpływa negatywnie na relacje (tę z samym sobą, jak i z innymi), pracę, prowadzenie biznesu, zdrowie (może bowiem prowadzić m.in. do zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych oraz zaburzeń odżywiania). Sprzyja prokrastynacji i paraliżowi decyzyjnemu (bo jak działać skoro wciąż ma się poczucie, że za mało się wie i za mało umie?). Jak już jednak wspomniałam – perfekcjonizm w znacznej części mamy zaszczepiony i wyuczony. Oznacza to, że mamy realną szansę przestać „jechać po bandzie” niezdrowego perfekcjonizmu i korzystać z jego zdrowych przejawów. Jak jednak tego dokonać?

Na odwyku od perfekcjonizmu

Odwyk od perfekcjonizmu to proces, dzięki któremu masz szansę odzyskać mnóstwo czasu i energii. Składa się na niego m.in. odkrywanie własnych wartości, mocnych i słabych stron, praca z przekonaniami. Istnieje wiele metod i narzędzi, dzięki którym można wypracować dużo bardziej adekwatne nawyki w działaniu i myśleniu. Poniżej znajdziesz kilka wskazówek, które będą pomocne jako początek tego procesu.

1.Autoobserwacja

To etap, który wymaga dużej szczerości z samym sobą. Obserwacji podlegają myśli, słowa i działania. Wielu Zmieniaczy (czyli osób, z którymi współpracowałam przy okazji warsztatów i konsultacji), wskazuje że autoobserwacja pozwoliła im odkryć, że głos, który niekiedy słyszą w głowie, wcale nie jest ich intuicją – jest głosem (tembrem, słowami) ważnej osoby z ich dzieciństwa. Często też okazuje się, że powielają działania, które niekoniecznie są spójne z ich systemem wartości natomiast zostały przez nich uwewnętrznione i powtarzane niejako na zasadzie autopilota. Aby dotrzeć do własnych wartości, możesz na przykład wykonać ćwiczenia z artykułu „W poszukiwaniu wartości”.

2.Nadaj formę

Choć brzmi to kuriozalnie, dobrze jest oddzielić swojego wewnętrznego perfekcjonistę od siebie. Pomocne jest w tym nadanie mu formy wizualnej (a nawet imienia) – na przykład w formie rysunku lub kolażu. W ten sposób możesz dostrzec, że wewnętrzny perfekcjonista nie jest Tobą – ma swoją postać, swój głos i ulubione kwestie, którymi Cię raczy. Oddzielając go od siebie łatwiej będzie Ci wejść z nim w dialog.

3.Wejdź w dialog

Kiedy Twój wewnętrzny perfekcjonista znów się odezwie, nawiąż z nim rozmowę. Ponieważ on zwykle komunikuje się na poziomie emocji, daj mu się wygadać nim przejdziesz do rozmowy na poziomie racjonalnych argumentów. Jeśli obawia się porażki, zapytaj go dlaczego. Prawdopodobnie przywoła wszystkie sytuacje z Twojej przeszłości, kiedy coś poszło nie tak. Postaraj się pokazać mu wtedy pozytywny wyjątek (a najlepiej kilka).

4.Kolekcjonuj pozytywne wyjątki

Pozytywny wyjątek to sytuacja z przeszłości, w której mimo trudności udało Ci się osiągnąć cel lub przynajmniej wykonać krok w jego kierunku. Warto takie wyjątki kolekcjonować na bieżąco i zbierać w jednym miejscu, by w razie potrzeby od razu móc do tego zasobu sięgnąć. Możesz skorzystać ze Słoika Małych Radości, o którym niedawno pisała Beata. Gdy wewnętrzny perfekcjonista wywlecze już wszystkie Twoje potknięcia, postaw naprzeciw nich swoje pozytywne wyjątki.

5.Luzuj warkoczyki

Metoda ta polega na stopniowym obniżaniu swoich wysokich standardów. Bowiem skala niezdrowego perfekcjonizmu kończy się na 120% „normy” – tam, gdzie zwykły śmiertelnik chodzi już na rzęsach. Jeśli uważasz, że za bardzo zagrzebujesz się w detale, przez co tracisz czas i energię, to koniecznie spróbuj luzowania warkoczyków. Poprawiasz treść każdego maila przez 20 minut nim go wyślesz? Postanów sobie, że od dziś będziesz to robić „tylko” przez 19 minut, później przez 18, 17, 16, itd. aż do momentu, w którym poczujesz się całkiem ok. Przy każdym minimalnym obniżeniu poprzeczki sprawdzaj, jak na to reagujesz. Co się dzieje z Twoimi myślami, ciałem, emocjami? Nie zakładaj jak to będzie, sprawdź! Więcej na temat tej metody znajdziesz w artykule „Perfekcjonista na odwyku: luzowanie warkoczyków”.

Podsumowanie

Pamiętaj, że odwyk od perfekcjonizmu to proces – wymaga czasu, determinacji, bywa długi i żmudny. Czasem jednak najważniejszy jest pierwszy krok – ten, w którym decydujesz się zacząć żyć po swojemu, na swoich warunkach, w ramach swoich wartości.

Więcej inspirujących metod pracy nad niezdrowym perfekcjonizmem znajdziesz w artykule „Jak pokonać perfekcjonizm?”. Znajdziesz w nim także link do webinaru z moim udziałem, w którym rozmawiałyśmy o tym, jak radzić sobie z perfekcjonizmem.


Informacja o autorce tekstu:

Jadwiga Korzeniewska – socjolog, trener, głównodowodząca Laboratorium Zmieniacza. Prowadzi szkolenia dotyczące zmiany nawyków w działaniu i… myśleniu (odwyk od perfekcjonizmu, trening pozytywności). W 2016 roku ukaże się jej książka „Ograć nawyki” na temat zmiany nawyków i wzmacniania motywacji wewnętrznej przy użyciu mechanizmów gier.

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

1 komentarz

  1. U mnie promil perfekcjonizmu rozwinął się w pracy zawodowej i wypełnił trochę życia prywatnego.
    To działa i jest bardzo konstruktywne.