Strata i co dalej…

0

Dziś trochę o sobie i swoich ostatnich doświadczeniach. Jak już wiecie w piątek, w ciągu dnia zniknął spod bloku mój samochód. Bardzo go lubiłam, był dobry i muszę pogratulować złodziejowi – wiedział co robi. Dobrze się prowadził, był też miejscem, gdzie pozwalałam sobie na głośny śpiew :) – oczywiście kiedy jechałam sama! To mnie odstresowywało. 

Moja przygoda z samochodami jest długa. To był mój trzeci samochód.  No właśnie był… Zaczęlo się od niebieskiego, małego fiata, który był okradany dwukrotnie… ginęło radio – kiedyś było wyciągane i czasami się z nimi chodziło ;), takie czasy były – ale i siedzenie kubełkowe. I tu ciekawostka – jedno, bo drugiego nie zdążyli. Potem było seicento, które trzykrotnie było obiektem zainteresowania złodziei. Raz było okradzione na Gocławiu, kiedy tam mieszkałam, raz na Grochowie i raz też nie udało się złodziejom poradzić sobie z rozłącznikiem paliwa i tak uratowało się seicento, które udało mi się sprzedać:) Tym razem – nie okradali, nie niszczyli – po prostu zabrali, czyli ukradli.

Jestem przyjazna ludziom, ale w takich chwilach zmieniam spojrzenie na prawo i kary jakim są poddawani złodzieje, oczywiście o ile uda się ich złapać. A nie wiem czy wiecie, że skuteczność to zaledwie 22%, więc nie mam dużych nadziei, bo najprawdopodobniej moja czerwona strzała została już podzielona na części… zostały mi opony zimowe. Poza tym mogę Wam podpowiedzieć, że nie warto kupować japońskich samochodów ani citroenów już lepiej teraz volswageny. Choć w tym ostatnim przypadku coś innego zupełnie niedawno czytałam. Najbezpieczniejsze marki to fordy i ople – cóż pewnie się na nie przerzucę, bo to i koszt mniejszy i mniej stresu o auto pozostawione pod blokiem.

Jest to dla mnie duża strata, która mnie boli. Wiem, że to tylko rzecz, ale jednak. W obecnej sytuacji na pewno nie stać mnie na mazdę o ile w ogóle na samochód:) Ale da się bez niego żyć.

Zwykle mocno przeżywam takie sytuacje, w których jest bezsilna. Przeżywam je mocno, ale na szczęście niezbyt długo. Dlaczego?

  1. Daję sobie czas na wściekłość, płacz, żal, smutek. Daję sobie na to przyzwolenie. I teraz mam właśnie czas smutku. Nie jestem wtedy zbyt towarzyska. Taki czas.
  2. Wiem, że są większe problemy i staram się to sprowadzić do – stało się, trudno. Złodzieje byli, są i będą. Nie ja jedna doświadczam takiej straty.
  3. Poprawiam sobie humor dobrym jedzeniem, były krokiety z mięsem i ciasto ucierane z jabłkami:) To zawsze pomaga poczuć się lepie

20151018_154925

  1. Finalnie akceptuję sytuację i idę do przodu. Nie jeden raz już wybrałam, zdecydowałam, że idę dalej i już! To jedyna droga według mnie. Życie przyniesie nowe  rozwiązania!

Chciałam w tym miejscu podziękować wszystkim, którzy udostępnili wpis z moim skradzionym samochodem. To bardzo dla mnie wartościowe!

Życzę Wam cudownego wieczoru!

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

Pozostaw odpowiedź