W jaki sposób wchodzimy w relacje i od czego to zależy? – Katarzyna Stefaniak

0

Z pewnością każdy z nas spotkał osoby, które boją się bliskości i trzymają ludzi na dystans, ale też widzieliśmy osoby z ponadprzeciętnymi umiejętnościami w tym zakresie. Bardzo dobrze nawiązuje i pielęgnują kontakty z ludźmi jednocześnie nie bojąc się być samemu lub samej.

Od czego to zależy?

 

Katarzyna Stefaniak

W jaki sposób uczymy się budowania relacji?

Czy związane jest to z naszymi doświadczeniami? Czy rodzimy się z określonymi sposobami wchodzenia w relacje?

Myślimy o tym na różne sposoby – np. jest to genetycznie uwarunkowane lub że przyczyna leży w poprzednich związkach.  Okazuje się jednak, że styl przywiązania jaki przejawiamy, czyli właśnie umiejętność wchodzenia w bliskie relacje związany jest z naszymi doświadczeniami z bardzo wczesnego dzieciństwa.

Od tego, jak wyglądały nasze kontakty z pierwszymi opiekunami, zależą przekonania na temat siebie i świata zewnętrznego, a w efekcie sposób, w jaki przywiązujemy się do innych osób w dorosłym życiu.

 

Co to jest przywiązanie?

Psychologowie definiują je jako jako silną tendencję do szukania bliskości innej, konkretnej osoby, szczególnie w sytuacji stresu, trudności lub zagrożenia. Zazwyczaj w dorosłym życiu jest to współmałżonek lub stały partner.

Na to jakie związki budujemy nie wpływa jedynie dopasowanie pod względem upodobań, hobby i zainteresowań ani ogólne dopasowanie. Nie do końca związane jest to także z tym czy kochamy „prawdziwie”. O tym czy w bliskich związkach będziemy czuli się pewnie siebie i spokojni, czy raczej będziemy doświadczać dużo lęku lub agresji zależy także nasz styl przywiązania jaki ustanowił się w naszym dzieciństwie.

Dość często kłopoty jakich doświadczamy w bliskich relacjach związane są z tym jak odnosili się do nas opiekunowie. Te wczesne doświadczenia są bazą do pojęcia bliskości w naszym świecie, które próbujemy odtworzyć w następnych bliskich relacjach. Nazywamy go właśnie stylem przywiązania, który jest zawsze aktywny. W dzieciństwie ma za zadanie utrzymać przywiązanie do „matki”, które zapewnia przetrwanie dziecka,  a w dorosłości do innych bliskich osób.

Psychologowie badając style przywiązania obserwowali jak dziecko reagowało, kiedy jego główny opiekun znikał z pola widzenia.

 

Jakie style przywiązanie czyi wchodzenia w bliskie relacje obserwujemy?

  1. Styl bezpieczny.

Około 2/3 dzieci doświadcza opieki, która pozwala im zbudować bezpieczny styl przywiązania. Takie dzieci ufają matce, czują się bezpieczne, wierzą, że jest ona obecna i gotowa do wsparcia oraz potrafi rozpoznać czego one potrzebują. Dzięki takiemu zapleczu budują stabilne poczucie wartości oraz przekonanie, że mają prawo do miłości. W sytuacji, kiedy rodzic znika małe dziecko protestuje, ale szybko się uspokaja kiedy on powraca.

Dziecko z bezpiecznym stylem przywiązania czuje się bezpieczne, jest pewne siebie, ciekawe świata i chętnie wchodzi w relacji z innymi. Co ciekawe. Okazuje się, że opiekunowie tych dzieci są dla nich mniej dostępni niż opiekunowie dzieci o stylu przywiązania lękowo-ambiwalentnym, który opiszę później. Być może swoją stabilnością i umiejętnością rozpoznania rzeczywistych potrzeb dziecka nauczyli je, że mogą wytrzymać bez nieustannego kontaktu i odpowiedzi z ich strony. Innymi słowy mama może odejść na trochę, bo dziecko wie, że wróci kiedy będzie naprawdę potrzebna. Dzieci z bezpiecznym stylem przywiązania w dorosłym życiu nie mają potrzeby „zlania się” z osobą bliską i tolerują rozłąkę oraz różnice między sobą a partnerem.

W dorosłości nawet jeśli jakieś relacje nie udadzą mu się lub nie spełniają jego potrzeb – nie rezygnują z dalszych poszukiwań i budowania następnych relacji. Dobrze radzą sobie z odrzuceniem nie tracąc poczucia własnej wartości.

 

  1. Styl unikający

Tym stylem przywiązania charakteryzuje się ok. 20 % dzieci. Buduje się ono, kiedy dziecko doświadcza we wczesnym dzieciństwie dużo strachu i przeżywa siebie jako bezbronne i bezsilne. Doświadczenia te związane są z „porażkami” w nawiązywaniu kontaktu fizycznego z matką. Dzieci te czują się odrzucone czy to z powodu tego, że matka nie odpowiada na ich próby kontaktu czy dlatego że jest nieobecna lub je karze za te kontakty. Badania wykazały, że opiekunowie tych dzieci nie umieli trafnie rozpoznać co się z nimi dzieje i współpracować, więc dzieci te nie nauczyły się, że mogą otrzymać potrzebną pomoc.

Kiedy takie doświadczenia są częste to dążenia dziecka do bliskości zostaje zahamowane, zaprzestaje ono wyrażać swoje emocje i potrzeby. Przestaje poszukiwać wsparcia, a w przyszłości będzie spostrzegało  rodziców jako krytycznych i wymagających. Tego samego będzie się także spodziewało po innych osobach, na których będzie mu zależało.

Mogą swobodnie nawiązywać nowe relacje, ale kiedy pojawia się bliskość to odruchowo starają się nie okazywać swoich uczuć, w szczególności słabości obawiając się powtórnego odrzucenia. Po kłótniach nie płaczą, bo nie wydaje im się to dobrym sposobem na odzyskanie bliskości. Partnerzy mogą ich zachowanie odbierać jako niezrozumiałe lub obojętne. Ta pozorna niezależność emocjonalna powoduje poczucie osamotnienia w relacji nie tylko u partnera, ale w końcu także u osoby z unikającym stylem przywiązania. Gdy partner próbuje rozmawiać o tym, osoba o tym stylu przywiązania boi się lub reaguje krytyką, co utrudnia odbudowanie bliskości.

Takie osoby często także wchodzą w romanse bez deklaracji i zobowiązań, gdzie nie okazuje się uczuć. Jeśli jednak zdecydują się na małżeństwo to są mało spontaniczne, mogą kontrolować lub być nadmiernie opiekuńcze wobec partnera. Starają się być za wszelką cenę zrównoważone, ale dzieje się to kosztem prawdziwych uczuć i przeżyć, które urywają.

 

  1. Styl lękowo-ambiwalentny

Około 20 % tworzy lękowo-ambiwalentny styl przywiązania. Niegdyś uważano, że związane jest to z tym, że doświadczają chaotycznej, niestabilnej opieki. Być może w niektórych sytuacjach tak jest, jednak nie tylko o niestabilność chodzi. Chaotyczność opieki powodować  miała, że raz czują się ważne lub nawet bardzo ważne i kochane, innym razem zupełnie niepotrzebne. To poczucie nieprzewidywalności i braku wpływu jest bardzo trudne. Jednak w najnowszych badaniach przeprowadzonych w Kanadzie w 2016 r. okazuję się, że rodzice tych dzieci byli często nadmiernie zaabsorbowani swoimi pociechami. Do tego stopnia, że trudno mu się włączyć w inne zajęcia np. w rozmowę z kimś innym, gdy dziecko jest obok. Są nadmiernie dostępni dla dziecka i dają mu nieograniczony dostęp do siebie, niejako „zlewają się z nim”. Na pewnym etapie jest to potrzebne – u noworodków, ale gdy wsparcie emocjonalne jest za duże np. u 5 – 6-latków, wtedy rodzice odpowiadając na wszystko regulują emocje za dziecko, co powoduje lęk, że samo nie da rady. Taka nadmierna opiekuńczość często wynika z własnych trudnych doświadczeń rodzica.

Rozbieżności co do przyczyn tworzenia się tego stylu przywiązania być może wynikają po części z tego, że w badanej grupie kanadyjskiej generalnie w każdej z badanych grup był pozytywny stosunek do dzieci.

Tym obecnie tłumaczy się złość takich dzieci kiedy rodzic wraca. Mimo, że jak znikał to protestowały. Dziecko takie potrzebuje stałej uwagi i wsparcia, wobec tego często to sprawdza. Gdy matka odchodzi głośno protestuje, ale kiedy wraca to z jednej strony się cieszy, ale z drugiej strony się złości, stawia opór i trudno mu dojść do równowagi.

W dorosłym życiu osoby o tym stylu przywiązania będą stale się zamartwiały czy są kochane oraz czy nie kochają za bardzo. Często odczuwają zazdrość i niepewność w relacjach niezależnie od tego co bliscy robią. Obronnie mogą prowokować ich do zazdrości, by odwrócić sytuację. Mogą także grozić odejściem lub być agresywne tylko po to, by sprawdzić czy bliska osoba „wróci” do nich. Jeśli się tak stanie na chwilę czuję się uspokojone, ale to szybko mija. Jeśli bliska osoba zareaguje złością i gniewem to stają się uległe co budzi tendencje opiekuńcze.

Strategia ta zdaje się być skuteczna (dlatego ją powtarzają), ale jest to na krótką metę, ponieważ nie koi wewnętrznego lęku na długo. Poza tym partnerzy często nie wytrzymują tej zmienności oraz siły uczuć, z czym mogą sobie radzić na różne sposoby: agresją, obojętnością i dystansem lub odejściem.

Osoby o lękowo-ambiwalentnym stylu przywiązania spostrzegają siebie jako pełne wątpliwości, a innych jako niechętnych w zaangażowanie się. Łatwo się zakochują, ale powierzchownie i często doświadczają skrajnych emocji, zazdrości czasem obsesji.

Osoby te mylą „miłość” ze „zlaniem się w jedno”. Pragną stałego zachwytu, troski i uwagi, nie dostrzegają granic. Takie związki zazwyczaj nie są szczęśliwe, ponieważ jedno czuje się odrzucone i niekochane, a drugie zniewolone i usidlone chcąc to drugie zapewnić o uczuciach. A gdzie jest przymus bycia razem miłość ginie. Są zazdrosne o przeszłych partnerów jednocześnie ciągle prowokując do zwierzeń. Stale się porównują. Przy czym uczucie zazdrości nie jest reakcją na realność a raczej odpowiedzią na wewnętrzne lęki wyniesione z dzieciństwa.

 

Czy pracować nad swoim stylem przywiązania?

Badania pokazuję, że 70 % dzieci prezentuje taki sam styl przywiązania jak w wieku 12 miesięcy. Oznacza to, że zmiany są możliwe, chociaż nie zawsze jest to łatwe. Zależy to od nasilenia problemu. Czasem późniejsze relacje pomagają nam dostrzec nadmierne obrony i ich chybiony sposób chronienia nas. Możemy nauczyć się niejako bliskości i poczucie bezpieczeństwa, popuścić kontrolę lub dystans. Jednak czasem możemy potrzebować specjalistycznej pomocy psychoterapeuty.

Na pewno pierwszym krokiem jest rozpoznaniem problemu. Spróbujmy pomyśleć czy doświadczaliśmy lęku gdy znikał nasz rodzic? Czy byliśmy źli jak wyjeżdżał? Czy czuliśmy się kochani czy opuszczeni? Czy byliśmy chwaleni czy tylko karceni? Czy ktoś nas przytulał? Kto się nami opiekował?

Każdy z nas pragnął by nasi rodzice byli idealnymi opiekunami, wszechwiedzącymi i umiejącymi zadbać o nasze potrzeby. Jednak opiekowali się nami na tyle, na ile mogli i umieli na tamten czas, mając swoje doświadczenia i wiedzę. Refleksja ta ma za zadanie uświadomić nam na co reagujemy i przed czym próbujemy się obronić w obecnych relacjach, w wielu przypadkach nadmiarowo. Doświadczenia z dzieciństwa mogą być „ciemnymi” okularami, które dają filtr rzeczywistości i nie pozwalają dostrzec prawdziwych kolorów. W związku z czym nie możemy reagować na nią adekwatnie.


Katarzyna Stefaniak – psycholog i psychoterapeutka. Pracuje z osobami dorosłymi prowadząc konsultacje psychologiczne oraz terapię indywidualną. Uczestniczyła w wielu szkoleniach i warsztatach: z terapii ericksonowskiej, Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, oraz Ustawieniach Traumy prowadzonych przez prof. F.Rupperta. Uzyskała Certyfikat Psychoterapeuty Uzależnień nr 325 oraz Dyplom Psychoterapeuty Psychodynamicznego w Krakowskim Centrum Psychodynamicznym. Najbliższa jej jest jednak terapia psychodynamiczna, która jest jednocześnie formą leczenia i terapią rozwojową. Swoją pracę regularnie superwizuje.

Więcej informacji o autorce artykułu znajdziecie klikając TU.

Zaglądaj też na mój Fanpage FB. Zapraszam!

Potrzebujesz porady psychologa? Zgłoś się do Kasi:)

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

Pozostaw odpowiedź