5 korzyści ze spędzenia wakacji bez komputera

0

Wakacje kojarzą mi się w morzem. Większość z nich tam spędzałam również jako dziecko. Wtedy nie było komputerów ani komórek. Były zabawy na świeżym powietrzu, budowanie zamków na piasku, spacery brzegiem morza i zdjęcia … analogowe. Dziś mamy prawie całe biuro w komórce. Dlatego tak trudno pozostać offline. Jednak zdecydowanie warto. Z tego jest mnóstwo korzyści! Zobacz jakie.

Odpoczywasz Ty, Twoje oczy i kręgosłup!

Ciągle siedzimy przed komputerami, w pracy, a potem w domu. Rzadko go zamykamy. Ja to znam z autopsji i znam sporo przedsiębiorczych kobiet, które mają podobnie! Ślęczymy nad nim pochylając się nad klawiaturą godzinami… cierpią nasze oczy, cierpi kręgosłup… Dlatego obiecałam sobie i dotrzymałam słowa – żeby nie zaglądać do komputera w ogóle. Postawiłam na spacery, wycieczki, czytanie i … wysypianie się. I odpoczęłam. I moje oczy też. Patrząc do lustra  stwierdziłam, że zyskały blask.

Dlatego jeśli masz z tym problem to może nie bierz laptopa ze sobą na wakacje. Po co ma Ci je psuć! A jeśli musisz – to zaglądaj do niego na kilka chwil i uciekaj. Daj sobie odpocząć!

Masz czas na więcej ruchu! No i na zwiedzanie!

O tak! Jeśli jest pochmurno, a nawet czasem chłodno, można się ubrać i pójść na spacer brzegiem morza. Kiedy to Ci się znudzi zerknij co można zwiedzić w pobliżu miejsca, w którym jesteś. Zawsze jest coś ciekawego do zobaczenia! Okolice Rewy są bardzo malownicze. I te bliższe i te dalsze. Zwiedziliśmy Mechelinki, małą, rybacką wioskę, gdzie codziennie rano możesz kupić świeżą rybę od rybaków! Jeśli lubisz ryby to miejsce dla Ciebie. Jest tam też piękna tawerna z hotelem oraz molo, większe nawet od tego w Rewie:)  Po drugiej stronie jest Puck, również rybackie miasteczko, pełne turystów z wszystkich stron świata. Piękne molo, ośrodek sportowy i wiele innych atrakcji. Z Rewy można się wybrać również do Gdyni, Sopotu i Gdańska – w tej kolejności. Gdynia jest najbliżej. I tam też nas zawiało w pochmurny dzień.  Jeden dzień poświęciliśmy też zwiedzaniu półwyspu helskiego. Zatrzymaliśmy się w Jastarni, gdzie pochodziliśmy po miasteczku i po wielkim molo oraz na Helu. Oba miejsca do polecenia, choć oczywiście wszystko zależy od tego czego szukasz.

DSC_3033

I tak oto był czas na poznanie wielu nowych miejsc, a korzyść z tego – ogromna! Odkrywanie nowego, miejsca, ludzi, smaku, zapachu, atmosfery… Kocham poznawać nowe miejsca, być w nich, poczuć by wiedzieć, gdzie wrócić. I teraz już wiem, że Rewa jest mało zaludniona, plaże nie są za duże, ale i tak można znaleźć przestrzeń dla siebie. A Jastarnia z kolei ma piękne plaże, jest o wiele większa i ciągną do niej tłumy, więc jeśli będę chciała się w nich poprzemieszczać, chodząc licznymi uliczkami, to jak najbardziej będzie to dobre miejsce. Hel to piękna przestrzeń dla surfingowców, choć tutaj i Rewa się sprawdza, ale na dojście do cypla trzeba trochę czasu poświęcić. Jeśli lubisz takie spacery – to miejsce jak najbardziej dla Ciebie. Mogłabym tak jeszcze pisać, ale to nie główny cel tego tekstu.

DSC_2971

Zyskujesz dystans do tego co dzieje się w wirtualnym świecie.

Oczywiście, miałam komórkę. I kilka razy weszłam na FB, ale wychodziłam czym prędzej. Telefon służył mi do robienia zdjęć i obrabiania ich w programie Quik, o którym wkrótce kilka słów napiszę.

Na okres wakacji nie interesowało mnie co, kto, gdzie itd. Byłam ja, mój miły, morze, nasze wycieczki. I było mi z tym bosko. W najbliższym możliwym czasie wydłużam czas niebytności w sieci na całe dwa tygodnie, docelowo trzy :) A już dziś muszę powiedzieć, że taki dystans daje też możliwość spojrzenia na siebie z boku, ale nie przez pryzmat lajków, komentarzy, czy, nie daj Bóg, porównywania się z kimś innym! A jak sama wiesz często to robimy. Czasami nazywamy to przyglądaniu się konkurencji 😉 To też warto robić oczywiście, ale nie w taki sposób, żeby się dołować, bo trzeba pamiętać, że każda z nas jest wyjątkowa i tworzy coś swojego i niepowtarzalnego! I takiego spojrzenia na sprawę Ci życzę. Odetchnij od online’u i ciesz się tym co widzisz, czujesz, co się dzieje wokół…

DSC_3162

Rewski cypel

Nic nie przeszkadza Ci w czytaniu czy byciu ze sobą.

Wakacje to świetny czas na czytanie i bycie ze sobą. Na co dzień mam mało czasu na tę przyjemność. A jeśli już ją mam to wtedy przeważnie sięgam po książki rozwojowe lub biznesowe. A ten wolny, wakacyjny czas spędziłam z czwartą częścią Millenium. I jestem bardzo pozytywnie zaskoczona poziomem i kunsztem autora, który pokusił się o jej dopisanie. Chapeau bas! Dobra robota! Książka trzymała mnie w napięciu do ostatniej chwili. Dobrze napisana, ciekawa akcja i wiedza na temat sawantyzmu. Kolejna książka nadająca się na scenariusz filmowy. Po zakończeniu czytania wciągającej książki zawsze mi żal, że to już koniec, a w tym wypadku, że nie ma kolejnego tomu. Może ten sam autor napisze piątą część? Kto wie. W każdym razie chętnie wtedy po nią sięgnę.

Czytanie to też świetny sposób na zdystansowanie się do swoich problemów, swojego życia. Pewnie, że czasami jest to też świetna ucieczka w inny świat, ale niegroźna:)  A raczej przyjemna. Dodatkowym atutem jest kontakt ze staranną, literacką polszczyzną. W zderzeniu z szybkimi i, często pisanymi niedbałym językiem, komunikatami w świecie online – jest to uczta nie do przecenienia. Polecam Ci czas z dobrą książka – oczywiście dobrą w Twoim pojęciu :)

Wracasz do domu z ochotą do  dalszego działania.

Nawet już po tygodniowym odpoczynku wróciłam do rzeczywistości z ochotą. Dlatego wiem, że takie odłączenie się, wręcz odcięcie, dobrze robi. Myślę, że Ty też tak masz. A jeśli nie to spróbuj! Warto. Przecież wakacje to czas ładowania akumulatorów na całą, długą późną jesień i zimę! Dlatego warto o to zadbać.

A co jeśli nie pracujesz przy komputerze na co dzień? To i tak warto skupić się na tym co jest w tzw. tu i teraz,  gdzie jesteś, co Cię otacza, co tam jest ciekawego, co można dobrego zjeść…itd. Dlaczego warto? Bo tu i teraz często przeżywamy na pół gwizdka wybiegając w przyszłość, albo rozmyślając ciągle o przeszłości. Po latach spędzonych z rozwojem osobistym w różnej postaci, uczę się tego, żeby żyć tu i teraz – nie za miesiąc, rok… bo skąd wiem co będzie wtedy? Nie wiem. To po co się tym martwić i niepotrzebnie bać? Żyję tu i to co przeżywam w tej chwili jest prawdziwe. Warto żyć uważniej, żeby to zauważać.

Teraz właśnie słońce zagląda do mojego salonu i świeci mi prosto w oczy. Ciepło i robię przerwę żeby skorzystać z tej chwili…. która szybko się mija. Piszę dalej. Po chwili znowu zagląda do mnie słońce… Piękne chwile warto zauważać!

 DSC_2918

Puckie molo

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

Pozostaw odpowiedź