Krótka rozprawka o pieniądzach – Anna Kossak

0

Temat pieniędzy ostatnio się mnie trzyma. Kilka artykułów się pojawiło na blogu, a to o pożyczkach, a to o mikrofaktoringu. Sama brałam udział w grupowym coachingu finansowym. Temat ten przewija się ostatnio bardzo często w moim życiu, w wielu rozmowach. Nie wiem czy nie za dużo o nim mowa. Może raczej trzeba go zarabiać niż o nim myśleć i mówić oraz czytać? A tu jeszcze ten artykuł – też o pieniądzach! A nie umawiałam się z Anią – tak wyszło. Ten artykuł zahacza o wiele aspektów dotyczących pieniędzy. Dobrze przeczytać taki tekst, bo pokazuje obiekt pożądania z innej perspektywy.

Anna Kossak czarno biale

Krótka rozprawka o pieniądzach

Anna Kossak

O pieniądzach wiem dużo.

Wiem, jak to jest, kiedy ma się miliony i znam to uczucie, kiedy w supermarkecie kupujesz masło o 30 gr tańsze, bo dzięki temu wystarczy na jedną bułkę więcej. Wiem, jak to jest mieć męża świetnie radzącego sobie z zarabianiem pieniędzy i wiem, jak je samodzielnie zarabiać. Doskonale wiem, jak to jest, kiedy bliżsi i dalsi znajomi przychodzą do ciebie jak do bankomatu i wiem, jak to jest, kiedy musisz pożyczyć pieniądze na przetrwanie. Dlatego uważam, że mam kompetencje, aby pokazać pieniądze ze strony, z jakiej na nie nie patrzymy.

Pieniądze się ma lub nie.

Problem w tym, że jako naród jesteśmy zafiksowani na ich braku i na tym, że posiadać je mogą tylko wybrani: złodzieje lub… kler. Ci Polacy, którzy umieją zarabiać, w żaden sposób nie tkwią w polskiej mentalności – nawet jeśli tu mieszkają i tu ich firmy mają siedziby. Rozumieją, że bez inwestycji (w siebie, ludzi, sprzęt, marketing) nie ma zarobku. Nie mają problemu z wyceną swoich towarów czy usług. Lubią to, co robią, wierzą w siebie i swój biznes, a pieniądze są „efektem ubocznym” ich działalności.

Pracować dla pieniędzy?

Nie jest niczym złym, bo przecież chce się mieć na rachunki czy przyjemności. I nie chodzi o to, żeby za wszystko żądać zapłaty, tylko o to, by wiedzieć, co się robi zarobkowo, a co charytatywnie. W Polsce występuje takie dziwne zjawisko: wiele osób chce dostać produkt/usługę za darmo, ale nie chce nic za darmo dać. Nie umiemy budować wspólnego dobra. Nie istnieje u nas społeczeństwo obywatelskie i nie ma odpowiedzialności za wspólnotę. Tymczasem to takie proste: pracować, żeby zarabiać, pomagać, żeby czynić świat lepszym. Ale żeby było to możliwe, potrzebna jest świadomość i umiejętność podejmowania decyzji.

Pieniądz rządzi światem.

I to bardziej, niż myślisz – bo zwykle się nad tym nie zastanawiasz. Polacy „nie lubią polityki” (chociaż są mistrzami politykowania). Nie mają świadomości, że nie o lubienie chodzi, tylko o przetrwanie. Dosłownie. Światem rządzi niewielki procent ludzi, w rękach których jest większość kapitału. Przetworzoną tanią żywnością z supermarketów wpędzają nas w choroby, aby potem „leczyć”. Napędzają konsumpcjonizm i żądzę posiadania, żeby wydoić nas z kasy, a właściwie w większości z marnych groszy. W cywilizowanym świecie dba się o zachowanie pozorów. U nas trwa rozszarpywanie zasobów i „reformy” oraz „porządki” robione tylko po to, by ściśle określona grupa zarobiła. Rzuci się społeczny ochłap, by zamulić i tak zamulony naród, aby zagarnąć wszystko.

Pieniądze szczęścia nie dają.

Same w sobie nie. Czasem śmieję się, że mówią tak osoby, które nigdy ich nie miały. Pieniądze są narzędziem, którym – jak cepem – jedni umieją się sprawnie posługiwać, inni wcale. Ci, co umieją, wiedzą, że na tamten świat ich nie zabiorą, ale wiedzą też, że bez nich wiele osób niepotrzebnie umiera. Koncentracja na konsumpcjonizmie (gadżety, gadżety, gadżety…) to pycha prowadząca do upadku (zawsze ktoś inny będzie mieć bardziej wypasioną brykę i zdjęcia z ładniejszymi laskami) – kobiety, które tego nie rozumieją, równie źle kończą. Ale nie ma co moralizować: zawsze i wszędzie znajdą się tacy, co będą budować relacje (damsko – męskie, zawodowe, hobbystyczne, rodzinne, „przyjacielskie”) tylko dla korzyści materialnych. Życie weryfikuje –  zamiast obrażać się na materialistę – warto mu podziękować za demaskację :) 

Dobrze sytuowane kobiety mają trudniej.

Mają ograniczone możliwości, aby spotkać kogoś, kto będzie miał podobną pozycję. Albo kto zaakceptuje, że w finansach to ona wiedzie prym. I nie będzie naciągaczem.  Wielu mężczyzn – zwłaszcza tych, którzy kiedyś mieli pozycję i pieniądze, a dziś nie bardzo – ma problem. Myślą, że z kobietami, a tak naprawdę mają problem ze sobą. Ale to całkiem inny temat. W każdym razie niestety są różnice w samotności zamożnych kobiet a zamożnych mężczyzn. Zwłaszcza w Polsce. Kobiety umieją się utrzymać i same za siebie płacą, jednak znacząca grupa nie chce materialnego nieudacznika. Nie dlatego, że chcą polecieć na kasę bogatszego, tylko dlatego, że mają mocno zakorzeniony atawistyczny mechanizm przetrwania: kiedyś ten samiec dobrze rokował, który przyniósł zwierza. Dlatego ten, który ma prawdziwe powodzenie i jest obiektem westchnień – wie, że kobieta „czeka” na dary.  I nie muszą to być brylanty, choć mogą 😀

Za pieniądze miłości/zdrowia/szczęścia nie kupisz.

Naprawdę? Kiedy kupujesz rasowego psa, kupujesz miłość, bo on Cię będzie kochał i już (a tak w ogóle: nie kupuj – adoptuj…). Jeśli chodzi o ludzi – miłość ma się w sobie. Albo nie. Ludzie, którzy oczekują, że inni ich będą kochali – błądzą. Czym emanujesz – to przyciągasz. Jeśli nie jesteś sama ze sobą szczęśliwa, nie będziesz z nikim innym. Jeśli oczekujesz miłości – uschniesz, a się nie doczekasz. Chcesz pieniędzy? Wszechświat uwielbia ignorować wszelkie chciejstwa. Zdrowie kosztuje. I nie chodzi o leczenie, a prewencję: dobrą jakościowo żywność, dobre nawyki. Ale tu występuje pewien paradoks: ludzie chorzy wolą wydawać pieniądze na leki, niż na lepszej jakości żywność. Wolą faszerować się suplementami, niż zrezygnować z chemicznego świństwa, jakim są chipsy czy każdy fast food. A przecież niejedne badania dowodzą, że dieta ma wpływ na zdrowie, a co za tym idzie – na samopoczucie (w tym nastrój).

Szczęście można kupić.

Odbywając każdą z moich podróży nie mam wątpliwości: gdybym nie miała pieniędzy, nie zaznałabym szczęścia oglądania niezwykłych widoków, poznawania przeróżnych ludzi, odczuwania tak wielu cudownych tangowych objęć… Kupując samolotowy bilet – pośrednio kupuję szczęście. Co nie zmienia faktu, że można mieć furę pieniędzy i być nieszczęśliwym. Zwłaszcza jeśli w całym otoczeniu doszukuje się podstępu i chęci wykorzystania. Wiele razy w gabinecie miałam klientów – mężczyzn zresztą – którzy będąc świetnie sytuowanymi, wyli z samotności albo tkwili w pustych związkach, zamiast uporządkować swoje życie i zrobić miejsce na nowe. Chcieliby, i nic w tym kierunku nie robią. Jakby nie wiedzieli, że aby uzyskać inny efekt, trzeba zmienić metodę. Nie mają tego problemu Niemki na emeryturze, które bez skrępowania jeżdżą w egzotyczne kraje lub przywożą sobie młodych egzotycznych chłopców i są – czasem dłużej, czasem krócej – szczęśliwe.

Pieniądze lubią ciszę i dyskrecję.

Nie chodzi o fałszywą skromność, ale o to, że pycha kroczy przed upadkiem, także tym finansowym. Miałam znajomego, założyciela jednej z pierwszych firm polonijnych (dla młodych: firmy polonijne powstawały w latach 90. i były polsko – zagraniczne). Przystojny, bogaty, kawał sukinsyna. Uwodził kolegom dziewczyny, nie liczył się z nikim i niczym, rządził. Byłam bardzo młodą dziewczyną, kiedy powiedziałam mu: jak będziesz potrzebował pomocy – nikt nie wyciągnie do ciebie ręki. Śmiał się, nazwał mnie głupią. On – pomocy?! Ha ha ha! Wszedł w nowy biznes. Skalkulował, że przedsięwzięcie bardziej się opłaci, kiedy nie będzie wykładać gotówki, tylko weźmie kredyt inwestycyjny w dolarach. Nie przewidział jednego: że w ciągu jednej nocy (!) dolar podrożeje tak bardzo, że jego plan trafi szlag. Działał na rynku polskim, za towar dostawał złotówki, kredyt musiał spłacać w dolarach. Nawet jego prywatny majątek nie wystarczył, aby pokryć różnicę w kursie. Wystarczyło, żeby ktoś mu pożyczył pieniądze na spłatę nieszczęśliwego kredytu. Szybko by zarobił i oddał – co do tego nie mam wątpliwości.

NIKT nie chciał.

A mógł niejeden, bo dzięki wejściu w gospodarkę rynkową sporo majątków znacząco urosło (bandytyzm też, ale to inny temat). Koledzy – pamiętając jego butę i świństwa – cieszyli się z jego upadku. A on – nie mogąc znieść porażki – unicestwił się.

Żądzą pieniądza potrafi uruchomić najgorsze instynkty.

Typowo ludzkie, jak chciwość, zawiść, nieuczciwość. Brat okrada brata, dziecko – rodzica. Miałam takich znajomych, którzy założyli spółkę. Było ich trzech. Jeden był prezesem, dwaj wiceprezesami, z czego jeden (prawnik) był dyrektorem finansowym. Spółka się rozwijała, świetnie zarabiali. Któregoś dnia prezes wyparował z firmową wielką kasą, a dyrektor finansowy został z długami i prokuraturą na karku…

Mieć pieniądze trzeba umieć.

A my nie jesteśmy uczeni inwestowania, zarządzania budżetem, sensownego oszczędzania. Kredyty, leasingi… Kuszeni miniratkami ulegamy impulsowi zakupowemu, tak jakby kolejny przedmiot mógł odmienić nasze życie. Niestety – czarodziejskiej różdżki brak i nic nas nie uszczęśliwi, jeśli nie umiemy być szczęśliwi.     

Szczęście tkwi w relacjach.

Wyniki wszelkich badań dotyczących poczucia szczęścia pokazują jedno: zdecydowana większość ludzi – niezależnie od płci – szczęśliwa czuje się wtedy, kiedy ma dobre relacje z bliskimi: rodziną, szefem, przyjaciółmi. Kto chociaż trochę interesuje się światem, ten wie, że ludzie wielu kultur nie osadzonych w materii, są szczęśliwi sami z siebie. Upraszczają zamiast komplikować. Nie szukają dziury w całym. Są ufni. Z moich obserwacji wynika, że złorzeczą ci, co mają kompleksy.

Jesteś miła i dobra, ale nie masz pieniędzy. Dlaczego?!

Powodów może być dużo, od Twoich osobistych wartości i postawy do tego, co niezbadane. To, że czegoś nie widać albo o czymś nie wiemy, nie znaczy, że tego nie ma. Wytrawny astrolog po układzie planet widzi, czy należysz do ludzi, których pieniądze lubią. A może wcielając się w materię – planujemy to, czego mamy doświadczyć i zmagania z pieniędzmi są  właśnie tym doświadczeniem? Wtedy pozostaje akceptacja. Nie mylić z biernością! Nadal uważnie się przyglądać, co do mnie przychodzi. I kto. I korzystać z okazji, chwytać szanse. Tak na marginesie: dzięki posiadaniu ciała fizycznego możemy korzystać z wielu przyjemności, które byłyby niedostępne, gdybyśmy pozostali tylko w sferze ducha: przytulanie, głaskanie, seks, taniec, jedzenie, Prosecco :)

Jak mieć pieniądze?

Najprościej i najtrudniej: zarobić. Badania pokazują, że ci, co umieją zarabiać, kochają to, co robią, a pieniądze są efektem ubocznym. Badania pokazują też, że dziedziczy się wyuczoną bezradność i biedę. Zatem zabierając się za poprawę własnej sytuacji materialnej warto przyjrzeć się sobie: CO myślę o pieniądzach jako takich? O ich posiadaniu? O ludziach, którzy je mają? Co robię, aby kochać swoją pracę? Mam pasję czy jestem szarym wyrobnikiem? Dużo pieniędzy – to znaczy ILE? Kiedy ostatni raz, sama z siebie, zrobiłam coś dobrego dla innych? Kiedy odczuwałam wdzięczność?

Próbuj!

Nie bój się pomysłów. Bez żalu zostawiaj te nietrafione – to Twoje doświadczenia. Nie bój się wyceniać swojej pracy. Nie bój się dzielić i nie odmawiaj swojej pomocy. Energia – także pieniądza – krąży. Stawiaj na relacje z ludźmi. Nie ma NIKOGO na świecie, kto wszystko zawdzięczałby sobie. ZAWSZE ktoś komuś da szansę, zainspiruje, stworzy sytuację… Wdzięczność jest podstawą – także w posiadaniu pieniędzy.

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

Pozostaw odpowiedź