Mały i dochodowy biznes. Jak spełnić marzenia o zawodowej samodzielności?

0

Masz dość etatowego kieratu? Na samą myśl, że znów przesiedzisz 8 godzin za biurkiem, robi Ci się słabo? „Mordor na Domaniewskiej” to Twój ulubiony fanpage i czujesz, że coś się w Tobie wypaliło? To symptomy, które wyraźnie wskazują, że najwyższy czas na… własny biznes!

Brzmi kusząco, prawda? Ale masz wątpliwości… To normalne. Po pierwsze – nie chcesz na tej decyzji stracić. Cóż, każdy medal ma dwie strony. Etat męczy Cię i nudzi, ale niewątpliwie daje poczucie ogromnej stabilizacji. Po drugie — nie chcesz do tej decyzji dopłacać. Boisz się, że Twój pomysł na biznes będzie opłacalny tylko w fazie planowania, potem okaże się nieopłacalną klęską. Tu musimy Cię zmartwić, tego typu czarny scenariusz jest niestety możliwy. Ale… jeśli wizja bycia niezależnym i samodzielnym zawodowo wciąż Cię kusi, czytaj dalej!

Na czym nie stracić?

W powszechnej opinii, żeby nie „skusić” z własnym biznesem, wystarczy dobrze wybrać branże, w której zdecydujesz się działać. Nic bardziej mylnego! Istnieją pewne ogólne wytyczne, które każdy z początkujących przedsiębiorców powinien rozważyć nim dokona wyboru rodzaju działalności. Nawet najbardziej kreatywny pomysł nie będzie miał bowiem racji bytu, jeśli nie pomyślimy o zapewnieniu mu solidnego zaplecza. O czym warto pomyśleć na wstępie?

Analiza własnych umiejętności i funduszy

Kluczowe kwestie. Po pierwsze — nie bierz się za coś, o czym nie masz zielonego pojęcia. To brzmi kolokwialnie, ale sprawdza się. Wiele osób podchodzi do tematu na zasadzie „zgapiania”. Skoro innym wypaliło np. z klubem fitness, to wypali i mnie. No, jeśli nie odróżniasz hantli od kettli, to… niekoniecznie. Podkreślmy, nie chodzi tu o bycie biegłym w dziedzinie. Chodzi zaledwie — albo aż — o podstawowe rozeznanie w temacie. Najbezpieczniej jest oprzeć interes na własnych umiejętnościach. W tym miejscu warto pamiętać, że biznes to nie tylko główny proces. Równie istotne są pytania: czy znam się na działaniach promocyjnych, księgowości, fakturowaniu? Nie? W takim razie dalej — jak mogę sobie pomóc, by nie wdawać się w zbyt wygórowane koszty? Promocję można zlecić komuś zaprzyjaźnionemu, kto zwyczajnie zechce nas wesprzeć przy starcie. Rozliczenia? Tu pomocne będzie użycie darmowego programu do faktur, np. Streamsoft Firmino. To naprawdę proste w obsłudze narzędzie do faktur online, które pozwoli Ci utrzymać pod kontrolą sprawy biurowe. Po drugie — jeśli nie jesteś pewien sukcesu, nie polecamy zaciągać ogromnych kredytów, zastawiając rodzinę czy dom. Przed wyborem rodzaju finansowania warto sporządzić rzetelny biznesplan. Przy każdej możliwej okazji podkreśla się — zresztą słusznie — że jest on podstawą możliwości działania każdego biznesu. To dzięki niemu mamy szansę ocenić opłacalność danego przedsięwzięcia. Jeśli plan finansowy wykaże, że rzeczywiście potrzebujemy większych nakładów finansowych warto rozważyć wyszukanie inwestorów, sięgnięcie po dotację lub… założenie spółki.

Analiza otoczenia rynkowego i konkurencji

Mamy tu na myśli znajomość konkurencji i rynku, a dokładniej zapoznanie się z ilością i jakością usług „rywali” na tym obszarze, w którym planujemy działać. Powszechnie wiadomo, że dzisiejszy rynek należy do mocno nasyconych w bardzo wielu (jeśli nie większości) branż. Musimy więc liczyć się z faktem, że nie będziemy pierwsi z naszym pomysłem. To jednak nie stanowi o tym, że mielibyśmy ponieść porażkę. Podstawowe prawo ekonomii głosi bowiem, że jeśli nie jesteś pierwszy, to wciąż masz szansę wygrać, jeśli będziesz… lepszy. Przykład? Jeśli chciałeś wystartować z dajmy na to housekeepingiem, a okazało się, że już 5 przemiłych pań oferuje podobne usługi, musisz postawić na jakąś istotną wartość dodaną. „Jako jedyna oferuję pakiet sprzątanie + gotowanie” w cenie porównywalnej do konkurencji. Szerszy zakres obsługi w tej samej cenie. To brzmi dobrze. I — co najważniejsze — naprawdę działa! Oczywiście przyjrzyj się też uważnie otoczeniu, w którym działasz. Na usługi „pani domu” na pewno nie pozwolą sobie biedniejsi mieszkańcy. Celuj w nowobogackie przedmieścia i ekskluzywne lofty w centrum.

Na czym zarobić?

Biznesplan gotowy, konkurencja poznana, Twoje mocne strony określone. Ale… wciąż wahasz się co konkretne miałbyś robić. Nie możemy wybrać rozwiązania za Ciebie, ale poniżej udało nam się wyselekcjonować kilka pomysłów (z zupełnie różnych „dziedzin”), które nas zainspirowały. Dodatkowo nie wymagają one zbyt dużego kapitału początkowego:

1. Blog lifestyle’owy: stare dziennikarskie porzekadło mawia: „tematy leżą na ulicy”. W przypadku bloga lifestyle’owego sprawdza się to w 100 %. Jeśli do tego mieszkasz w mieście, nie musisz dokładać specjalnego wysiłku, by poszukiwać trendów czy nowości. Wyjdź, przejdź się po mieście, a sam zobaczysz, że to one będą „wpadać” na Ciebie.

2. Doradca zawodowy: obecnie życie zawodowe nie tylko pochłania nam większość czasu i staje się priorytetem dla wielu z nas. Przede wszystkim wybory, jakich przychodzi nam w jego ramach dokonywać, są coraz bardziej skomplikowane. Warto więc wykorzystać tę niszę, póki nie jest jeszcze do cna przepełniona.

3. Usługi home staging: obco brzmiąca nazwa i wydaje się nieco egzotyczna. Home staging to nic innego jak upiększanie pomieszczeń przed… ich sprzedażą lub wynajmem. Przeprowadzki, najczęściej idące zresztą w parze ze zmianą pracy, stają się dziś standardem dla większości z nas. Często potrzebujemy sprzedać (lub podnająć) nieruchomość szybko, nawet jeśli nie prezentuje się ona imponująco. I tu do akcji wkracza home stager!

4. Produkcja akcesoriów z odpadów: pozornie brzmi raczej jak pomysł na dodatkowy (kieszonkowy) zarobek. A jednak! Materiały możesz zdobyć za grosze – na szrocie, w lumpeksie, na wysypisku. Reszta tylko i wyłącznie kwestia Twojej kreatywności. Biżuteria, meble, akcesoria dla kobiet, zabawki dla dzieci… Pomysły są właściwie nieograniczone!

5. Biznes „domowe obiady”: bardzo ciekawy start-up tego rodzaju powstał w Wielkiej Brytanii. Pomysł można najkrócej nazwać „uberem gotowania”. Na czym to polega? Za pośrednictwem serwisu internetowego kucharze-amatorzy, zaangażowani w projekt, informują co danego dnia gotują, a następnie podają zainteresowanym internautom lokalizację swojej… kuchni. Pomysł świeży, ciekawy i – na naszym podwórku – wciąż prekursorski.


*Artykuł sponsorowany

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

Pozostaw odpowiedź