U Strzygi – reset umysłu i relaks dla ciała

0

Elę poznałam przez Facebooka. Nigdy wcześniej się nie widziałyśmy. Jednak bardzo chciałam zobaczyć jak mieszka wśród zieleni, w przestrzeni i bliskości natury oraz zwierząt. W końcu nadszedł dzień, żeby zrealizować zamierzenia. Dzień, który i dla Eli był luźny. Pojechaliśmy.

Odkąd pamiętam kocham ruszać się z miasta na weekendy. Lubię podróżować, blisko i daleko. W czasie podróży uwalnia mi się umysł. Patrzę, cieszę się widokami, nie myślę o problemach. Po prostu jestem. Dlatego kocham takie przemieszczanie się choćby niedaleko, ale zawsze już nie w domu. Potrzebuję przestrzeni, przyrody, poczucia powiewu wiatru i słońca na skórze. Kocham słońce :) A tak go mało w tym roku.

Po drodze spotkaliśmy bażanta. Po godzinie drogi dotarliśmy do pola, na którym stoi dom, stodoła i pomieszczenie gospodarcze. Trzeba wjechać w pole.

DSC_2589

To co tam jest piękne to przestrzeń. Jak okiem sięgnąć zielono, łąki, kawałek pola, winnica, las, zarybiony stawik. Jest czym oddychać i na czym oko zawiesić i nie jest to drugi blok… ulica… itd. Zresztą co będę pisała, przecież każda z was doskonale wie o czym mówię.

Ela kocha zwierzęta, jest bardzo ciepłą kobietą, a jej miłość do Dandysa, konia, który trafił w bardzo dobre ręce – widać na tym zdjęciu:)

DSC_2623

Wracając do Barcic Drwalewskich – cudne! Ela organizuje rozwojowe weekendy, które zaczynają się już w piątek wieczorem od wspólnego spędzenia czasu, rozmów, często ogniska. Na to wszystko jest tam przestrzeń i miejsce. Jeśli chcesz zorganizować swój wyjazdowy warsztat niedaleko Warszawy to zachęcam Cię do kontaktu z Elą :)

Pierwszy raz w życiu miałam tam na rękach dwudniową kozę – cudne doświadczenie. Jest ich tam dwie. I są też dwie dwumiesięczne. One bardzo szybko zyskują samodzielność. Kompletnie inaczej od ludzkich dzieci 😉

DSC_2593

W gospodarstwie jest również kot psot, a raczej koty, tylko jeden ciągle się ukrywał:)

DSC_2599

I kozy:

DSC_2622

Tak, że kontakt z naturą gwarantowany:)

Niestety pogoda nam nie dopisała i nie mogliśmy poleżeć na trawie. Wiał tak chłodny wiatr, że w końcu schroniliśmy się w domu, w którym, na piętrze, jest baza noclegowa. Dom jest drewniany, bez jednego gwoździa zbudowany. Wygląda na solidny i jest w nim przytulnie. Zupełnie inaczej niż w bloku.

Wizyta dobiegła końca i udaliśmy się w drogę powrotną. Ja już z oddechem i zrelaksowana. Bliskość natury bardzo w tym pomaga:)

Dziękuję Elu za zaproszenie i gościnę:) Do zobaczenia!

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

Pozostaw odpowiedź