„Jakoś sobie przecierpię”

0

Lubie znaleźć się od czasu do czasu w zupełnie nowym otoczeniu, środowisku, bo to bardzo ubogaca moją wiedzę o mnie i o ludziach. A cóż może być ciekawszego ?

Jadąc do sanatorium, gdzie właśnie jestem, wiedziałam, że będzie dobrze, niezależnie od tego jak będzie de facto. Czułam, że dostanę to czego potrzebuję. A potrzebowałam swojego pokoju i zabiegów, które mi służą, a najbardziej mojemu kręgosłupowi. Na miejscu dowiedziałam się, że nie ma już jedynek, jest pokój z dwoma lub jedną panią. Już miałam przytaknąć na tę dwójkę, ale spróbowałam pokusić los i spytałam – czy jednak nie wypatrzy Pani czegoś jeszcze? Uśmiechnęłam się przy tym i… ku mojemu wielkiemu zadowoleniu, okazało się, ze jest jeszcze jedna jedynka w studio, czyli z łazienką, którą muszę dzielić z dwoma paniami. Uśmiechnęłam się uroczo i powiedziałam – to ja chcę! I tak oto spełniło się moje przekonanie, że będę mieszkała sama i będę mogła poukładać moje myśli i po prostu odpocząć.  Poza tym lubię mieć swój azyl, bo, mam taki czas, że potrzebuję pobyć przede wszystkim ze sobą.  A propos zabiegów – też dostałam to co chciałam:) Tu widać, że nastawienie na TAK jest bardzo ważne.

Uwielbiam obserwować ludzi i zachowania. Razem ze mną wszedł do biura obsługi kuracjuszy Pan, który wylał na Panią z obsługi, całą lawinę niezadowolenia ze standardu pokoju sanatoryjnego. No cóż, nie jest to Ritz, ale warunki są ludzkie. Panu jednak tłumaczenie, że to szpital, a nie hotel i że pieniądze są inwestowane w rozwój zaplecza zabiegowego – nie wystarczały. Krzyczał i wymyślał cały czas. Ta Pani była nieugięta i cierpliwie tłumaczyła po raz kolejny to samo. W końcu zapytała co może dla niego zrobić, on powiedział czego mu potrzeba i dostał zapewnienie, że to co możliwe zostanie przyniesione i zainstalowane w jego pokoju, ale i tak wyszedł niezadowolony.

Jakże inną postawę poznałam przy obiedzie. Jedna z Pań siedzących przy naszym stoliku powiedziała, że u niej pokoju jest zimno. No i my wszyscy podjęliśmy temat – trzeba to zgłosić, nie można marznąć! Co na to Pani – „Eeee… one takie miłe są (te panie z obsługi kuracjuszy), nie będę im zawracała głowy. Jakoś to przecierpię.” No i w tym momencie nie wytrzymałam i zapytałam – po co cierpieć, skoro można zmienić? Pani pokiwała głową i nie odpowiedziała.

Czy warto przecierpieć? Czy ma sens krzyczeć na Panią z obsługi? NIE! Ani jedna ani druga postawa nie jest mi bliska. Choć kiedyś bliższa byłaby mi Pani, która cierpi. Dziś uważam, że trzeba upominać się o swoje i mówić jeśli coś nam nie pasuje. Uda się to zmienić – super! Nie uda się – trudno, ale próbowałam! I to ważne.

Jeśli coś jest dla Ciebie ważne – walcz o to! Nie cierp! Jeśli nie jest ważne -możesz odpuścić. Jeśli jednak nie podoba Ci dana sytuacja to albo zmień podejście do niej, albo zrób co możesz żeby ją zmienić! Kochaj i szanuj siebie i swoje potrzeby, ale szanuj też innych:)

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

Comments are closed.