Artykuły – O motywacji słów kilka – Ewelina Lewandowska

0

Dziś o tym, czego nigdy za wiele, o motywacji. Pewnie każda z Was czasami ją traci. Ja się przyznaję, że mam gorsze dni i wtedy nie mogę zabrać się do niczego. Zdarza mi się to rzadko, ale jednak. Zawsze warto dowiedzieć się co zrobić żeby się chciało chcieć!

Ewelina Lewand

O motywacji słów kilka

Ewelina Lewandowska

„Potrzebuję motywacji”, „jestem zmotywowana”, „muszę zwiększyć motywację”,  „motywujące”  – można jeszcze długo wymieniać sformułowania, które na co dzień słyszymy, czytamy i mówimy o motywacji.

Motywacja – magiczna rzecz. Coś ważnego, ale i trudnego do zdobycia. Coś, co mają Ci, co schudli 20 kg, zdobyli Mt Everest,  zrobili 3 daniowy obiad w niedzielę, albo  bawili  się z dziećmi bite 3 godziny :).  A gdy ją (motywację) zdobędziesz – wszystkie Twoje problemy znikną, będzie Ci się chciało wstawać o 5 rano jesienną porą i biegać wśród wirujących liści, by za rok przebiec maraton (albo chociaż półmaraton;-) i pochwalić się tym na fejsie.  Ale ponieważ tej motywacji nie masz – biegasz co najwyżej do odjeżdżającego autobusu, w niedzielę zamawiasz pizzę, a z dziećmi bawisz się w drodze z przedszkola do domu, odgadując marki samochodów 🙂

Teraz bardziej serio: motywacja jest, rzecz jasna potrzebna, by zacząć jakiekolwiek działanie.  Skuteczniejsza i efektywniejsza jest ta pochodząca z wewnątrz. Czyli gdy robimy coś, bo sami tego chcemy.

Jest sporo sposobów, narzędzi i technik na zwiększenie motywacji. Jeśli czytasz ten artykuł, to prawdopodobnie czytałaś przynajmniej „tysiącpińcet” 😉 książek o rozwoju osobistym i motywacji i znasz te sposoby. Dla przypomnienia 🙂 podam kilka z nich:

  1. Zaczynaj z wizją końca – określ swój cel i wyobraź sobie, jak będziesz się czuła, co myślała, gdy go zrealizujesz.
  2. „Na co mi to” – zadaj sobie pytanie: „co ważnego dla siebie uzyskam, gdy to osiągnę/zrealizuję” – po co jest mi to potrzebne, jaka istotna wartość za tym stoi?
  3. Przeanalizuj, w jakich momentach jesteś zmotywowana – zastanów się, które to sytuacje, co takiego w sobie mają, że cię motywują. Co takiego Ty w tych sytuacjach robisz, że jesteś zmotywowana? Gdy to odkryjesz możesz stosować do kolejnych celów/marzeń, które chcesz zrealizować.
  4. Sformułuj cel/marzenie/zadanie, które chcesz zrealizować, wyznacz dzień, w którym chcesz mieć to zrealizowane i napisz list do życzliwej Ci osoby (nie musisz go wysyłać) z perspektywy tego dnia: jak teraz wygląda twoje życie, co zmieniło się w nim na lepsze, gdy osiągnęłaś to, co chciałaś.
  5. Zamień „muszę” na „wybieram”. Zrób listę rzeczy, które wg Ciebie musisz robić. Następnie przyznaj przed samą sobą, że robisz te rzeczy, bo tego chcesz. Zamień „muszę” na „wybieram robienie” przed każdą z tych czynności (nawet jeśli czujesz opór). Znajdź intencję, która za tym stoi formułując zdanie „wybieram robienie ….. , ponieważ chcę…..”

Narzędzi i sposobów na zwiększenie motywacji jest pewnie jeszcze wiele. Nie wiem, który z tych sposobów będzie najlepszy dla ciebie. Problem zazwyczaj polega na tym, że zatrzymujemy się na etapie motywowania się do rozpoczęcia działania, a pomijamy etap pracy, którą potrzebujemy wykonać, by osiągnąć to, co chcemy.

Oczekujemy, że motywacja zrobi za nas wszystko albo, że gdy już dowiemy się czego chcemy, to każdego dnia będziemy do tego dążyć z pieśnią na ustach, z przyjemnością i niegasnącym entuzjazmem.

Z mojego doświadczenia wynika, że każdy z tych sposobów może zadziałać, podnieść poziom twojej motywacji. Natomiast żaden z nich nie sprawi, że osiągniesz założone cele/marzenia.  Jeśli poprzestaniesz na etapie narzędzi i technik, będziesz bogatsza o wiedzę, co może pomóc, ale nie posuniesz się wiele naprzód.

Co zatem zadziała? Przejście do etapu, który nazywam „rób swoją robotę”. Jeśli już wiesz, czego chcesz, gdzie chcesz dojść, dlaczego chcesz tam dojść, to w następnych krokach (nie jednym kroku!) RÓB SWOJĄ ROBOTĘ. Jeśli już przeanalizowałaś co, dlaczego, po co, co ważnego – nie analizuj więcej. Nie zastanawiaj się, nie rozkminiaj, nie szukaj motywacji, po prostu rób.

Rób niezależnie od tego, czy jest to teraz dla Ciebie ekscytujące i przyjemne czy nie. Zawsze nastąpi etap czarnej roboty, „rzeźbienia”, takiego codziennego czasem trudu i mozołu powtarzania pewnych czynności i działań, koniecznych, by dojść tam, gdzie chcesz i osiągnąć, co chcesz. Zaakceptuj etap robienia roboty – zarówno z „chce mi się”, jak i z „nie chce mi się”.

Na potrzeby swoje i klientów wyróżniam dwa etapy osiągania celów:

  1. Analizuj i motywuj (np. wykorzystując któryś ze sposobów podanych wyżej)
  2. Rób swoją robotę

Miało być kilka słów. Kończę już, bo od czytania samo się nie zrobi ;-).

Rób swoją robotę. Koniec tematu.

 

Jeśli chciałabyś poznać Ewelinę i umówić się z nią na gratisową konsultację skorzystaj z batonu lub linka – https://ewelinalewandowska.youcanbook.me

Gratisowa konsultacja

Gorąco polecam!

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

Comments are closed.