Artykuł – Motywacja, cele i marzenia – Anna Kossak

0

Moje Drogie,

Weekend przed nami, pogoda ma być taka sobie, więc możecie się zanurzyć w artykule Anny Kossak, którą już dobrze znacie z mojego bloga.

Czy wystarczy myśleć, że wszystko będzie dobrze? Czy życzeniowe myślenie umożliwia otrzymywanie od życia tego co się chce? Czy faktycznie wszystko zależy od nas? Przeczytajcie same i wyciągnijcie własne wnioski.

Ja po przeczytaniu wpadłam w lekką zadumę nad tym na ile ja faktycznie mogę zrobić to co chcę. Zgadzam się na pewno z tym, że samemu nic nie da się osiągnąć i będę promowała współpracę, wspieranie się kobiet na ile to możliwe! Zapraszam do lektury  artykułu Ani!

DSC_4628

Motywacja, cele i marzenia

Anna Kossak

Żyjemy w erze poradnikowej. Chcesz schudnąć? Zmienić pracę? Znaleźć miłość? Zostać milionerką? Proszę bardzo! Kup stos poradników, idź na pięć warsztatów rozwoju wszelakiego, wydaj kupę kasy na kołcza, czytaj fora i blogi. Jest duża szansa, że w końcu się sfrustrujesz i stwierdzisz, że NIC nie działa. A to niezupełnie tak.

To, co działa na mnie, Tobie może zaszkodzić.

Nie ma jednej recepty na sukces, jakkolwiek go pojmować. Do jednego celu – np. zmniejszenia wagi czy znalezienia miłości – mogą prowadzić różne drogi. Warto próbować różnych pod jednym warunkiem: że brak oczekiwanego rezultatu potraktujesz jako zachętę do podjęcia innej próby. Możesz też zrezygnować z celu, może na jakiś czas. Bezwzględne parcie do niego nie gwarantuje sukcesu, a może kosztować zbyt wiele i bilans wyjdzie ujemny.

Sama NIC nie osiągniesz.

Jesteś tego świadoma czy nie – potrzebujesz sieci relacji, które czasem nas warunkują, wiążą, albo pozwalają się rozwijać. A czasem potrzebujesz tylko czegoś, co kto inny stworzył lub wypróbował. Nawet jeśli odchudzanie oprzesz tylko o specyfik z apteki, a kupno poradnika o przeczytaną recenzję, w Twoim powodzeniu mają swój udział inni ludzie. A w motywowaniu bywają bardzo skuteczni.

Motywacja wewnętrzna działa najlepiej.

Czyli jak chcesz czegoś sama dla siebie. Ale nie udawajmy, że zewnętrzna nic nie daje. Wsparcie innych przy nauce języka, poszukiwaniu miejsca w życiu czy rzucaniu faceta jest bezcenne. I nie bój się go szukać. Nie bądź Zosią – samosią. Będzie Ci łatwiej. Fajnie by było, gdybyś na koniec nie zapomniała okazać wdzięczności i wsparła kogoś innego w potrzebie.

Największa pułapka – hasło: „Tylko Ty jesteś odpowiedzialna za własne życie”.

Masz na nie największy wpływ, to oczywiste. Jeśli całe zło tego świata widzisz w niedobrej mamusi i toksycznym ex – zamiast się onanizować własną krzywdą, idź na terapię. Ale poprzez relacje jesteśmy zależni także od innych czynników, czy nam się to podoba, czy nie. A czasem wręcz jesteśmy uwikłani energetycznie: od pokoleń nie możemy się wydostać z błędnego koła. Wtedy stwierdzenie, że wszystko będzie dobrze, to za mało. Warto szukać wsparcia kogoś, kto w pracy z ludźmi umie korzystać z różnych narzędzi i metod.

Promowanie indywidualizmu wpędza ludzi w kompleksy.

Trzeba być fit, git i mieć cuda na kiju. A jak nie – jesteś nieudacznikiem, bo przecież to kwestia Twoich wyborów. Masz myśleć pozytywnie, zawsze mieć dobry humor i wmawiać sobie, że nawet z 30kg nadwagi jesteś zgrabna i giętka. Jesteśmy wpędzani w myślenie życzeniowe. W efekcie ludzi z problemami psychicznymi i zaburzeniami osobowości przybywa.

Jednak indywidualizm jest szansą na rozwój wewnętrzny.   

To kwestia proporcji, które dla każdej z nas będą inne. Znam ludzi, którzy kompulsywnie imają się przeróżnych aktywności (rolki, zumba, chiński, kurs hipnozy albo gotowania molekularnego…) tylko po to, by uciec od konfrontacji z tym, co ich najbardziej uwiera. A tak się nie da. Pracy terapeutycznej nie zastąpi się tańcem na rurze i żadnym coachingiem.

Czasem motywujemy się, żeby czegoś nie osiągnąć.

Mózg szuka różnych możliwości, żebyśmy same sobie udowadniały, że się nie da… Czasem wiąże się to z wewnętrznym oporem przed zmianą (nawet na lepsze!), a czasem ze zmianą przekonań. Z oporem można sobie poradzić, ze zmianą przekonań też – jeśli się chce. A wiele osób nie chce. Nie ich pora, nie ich czas, nie ich gotowość. Nie wyśle się przedszkolaka na studia,  więc: NIE, nie każda zmiana jest w danym czasie możliwa.

Więc co z tą motywacją?

Ona zależy nie tylko od tego, czego się chce i po co, lecz także od predyspozycji naszego układu nerwowego do bycia wytrwałym. Wytrwałość można trenować, ale do tego potrzebna jest duża świadomość. Dobra wiadomość: jeśli naprawdę się czegoś chce, tak z głębi serca, to podświadomie będzie się dążyć do wykorzystania każdej szansy, która prowadzi do celu. Są narzędzia umożliwiające samokontrolę – rozwijają także samoświadomość, warto z nich korzystać. Natomiast jeśli chce się czegoś tylko z powodu roszczeniowego ego, zawsze się to źle kończy: niespełnienie frustracją, spełnienie – upadkiem z wysokiego konia.

Skupiasz się na braku, nie będziesz mieć.

Jeśli nie dostajesz cukiereczka i z tego powodu jesteś sfrustrowana, jest mała szansa, że go dostaniesz. Nie jest całą prawdą to, że jak czegoś bardzo chcesz, to dostaniesz. Bo może masz do przerobienia lekcję odmowy? Tak jak nie jest całą prawdą to, że przyjaciół poznaje się w biedzie. Poznaje się ich w szczęściu! W tym, jak podchodzą do Twoich sukcesów, zwłaszcza jak im się niezbyt wiedzie.

Ale prawdą jest, że dostaniesz to, czego nie chcesz.

To niewytłumaczalne, ale tak się dzieje. Obawami ściągamy „nieszczęście”? A może to pozwala nam na głębszy wewnętrzny rozwój? Pozytywne myślenie ma pułapki. Nie można być ciągle na haju. Życie to równowaga: radość i smutek, piękno i brzydota. Nie chodzi o to, by nie odczuwać nieprzyjemności i bólu. Kwestia tego, co się z „tym” robi. Tu czas i cierpliwość miewają kolosalne znaczenie. I wsparcie – lub nie. Nie każdy lubi się wywnętrzniać. Czasem woli w spokoju przeżyć ból w samotności i wyjść z jaskini już po.
Ja tak mam 🙂

Wizualizacja to metoda relaksacyjna.

Owszem, motywuje, pomaga w osiąganiu celów, bo programuje właściwie podświadomość. Ale sama wszystkiego nie załatwi. Specjaliści od Mapy Marzeń mocno podkreślają: marzenia mają być realne. Co świadczy o tym, że nie wierzą w cuda. Na szczęście też nie mają stuprocentowej racji i nieraz spełnia się to, co wydaje się absolutnie niemożliwe. A czy jesteśmy z tym szczęśliwi – to już inna sprawa.

Uważaj, o czym marzysz, bo może się spełnić…

Podziel się.

O autorce

Blogerka z wieloletnim doświadczeniem marketingowym, pr-owym i reklamowym w międzynarodowej korporacji. Tłumacz i nauczyciel języka francuskiego. Pasjonuje mnie rozwój osobisty, ludzie, relacje. Piszę o i dla kobiet, informuję, inspiruję, relacjonuję dla Was to co mnie wciągnęło, czyli przedsiębiorczość, networking, konferencje, spotkania kobiece i nie tylko. Jestem otwarta na współpracę z chętnymi i ciekawymi osobami.

Comments are closed.